Skip to content
8 maj / Wojtek

Must be the LAJF III

W ostatnim odcinku półfinałowym Must be The Music nastąpiła klęska urodzaju. Tymi wykonawcami można by obsadzić kilka finałów podobnych programów. A tutaj? Niestety. Większość musi odpaść po to, by ten znacznie słabszy przeszedł dalej.

Program tego koncertu ułożono perfidnie: po 2-3 słabszych wykonawcach występowali po kolei coraz lepsi. Naaman, One, FairyTaleShow, Bubliczki – to powinno wystarczyć by zadowolić nawet takiego malkontenta jak ja. Jednak nie. Na koniec dołożono jeszcze dwóch najlepszych wykonawców tego wieczoru – Pawła Janasa, a potem Ego Trip. Ten ostatni zresztą głosami widzów awansował do finału. Zawsze się cieszę, kiedy publiczność nie daje się zwieść i wybiera prawdziwą sztukę. Tego nie mogę powiedzieć o drugim wykonawcy, który awansował do finału.

Ego Trip to bardzo obiecująca kapela, wyróżniająca się na naszym rynku. Faceci pokazują ciekawe oblicze rapu, któremu towarzyszy znakomity band. Życzę chłopakom, żeby wygrali ten program, bo mają tylko 2 poważnych konkurentów. Jednak spodziewam się, że „zagrożeniem” tutaj nie będzie kilka świetnych kapel, ale wykonawcy, którzy dziwnym trafem (czytaj: głosami widzów) znaleźli się w finale. No cóż, jakie reguły gry, taki efekt 😥

Najbardziej jestem niepocieszony odpadnięciem Pawła Janasa, bo to muzyk dużego formatu. Mam nadzieję, że ten program pomoże mu w zaistnieniu na naszym rynku. Pawle, trzymamy kciuki 😆

Zostaw komentarz

*

code