Skip to content
17 kw. / Wojtek

Must be the LAJF

Po odcinkach castingowych można się było spodziewać, że koncerty na żywo będą nierówne. To głównie od produkcji programu zależy jaki będzie koncert i jak będzie ułożona jego dramaturgia. No i tym razem udało się reżyserowi programu tak pokierować ludźmi,  jak sobie tego życzył.

W tym koncercie było tylko dwóch interesujących wykonawców. Ellie, moja faworytka z castingu, ponownie pokazała, że śpiewanie znanej piosenki nie musi być oczywiste i może być próbką własnej kreacji. Dobrze, po swojemu zaśpiewane, świetnie zagrane – apetyczne, z klasą i co najważniejsze, nie puszczające do nikogo oczka.

Podobał mi się też zespół Primetime. Takie rockowe granie autorskiego materiału to raczej wyższy stopień wtajemniczenia. Nie wszystkim musi się podobać, ale ważne że nie schlebia tanim gustom. No właśnie, a propos gustu. To co widzowie uznali za najlepsze mocno różni się od mojej opinii. Tak obficie komplementowany przez jury zespół Katedra nie przekonał mnie absolutnie. Nie pojmuję jaki jest sens niemalże wiernego kopiowania starych piosenek. Owszem, bardzo imponuje mi odkurzanie piosenek sprzed lat, ale pod warunkiem, że robi się to na miarę swoich czasów. Tutaj wiało starym, nawet starano się  odtworzyć niepowtarzalne Alibabki. A wygrała najgorsza w tym odcinku Patrycja Baczyńska. No cóż. Po raz kolejny muszę zacytować genialnego inżyniera Mamonia, że najładniejsze są te piosenki, które już znamy.  👿

Na szczęście w programie jako gość wystąpił Lemon i to zrekompensowało mi wszystkie wcześniejsze (koncert konkursowy) i późniejsze (wyniki głosowania) bolączki.

Dobrze, że tę piosenkę poznałem dopiero w tym momencie, bo klip do piosenki kompletnie nie oddaje klimatu, który zespół zbudował na scenie. Dla takich wykonań warto oglądać ten program!

Zostaw komentarz

*

code