Skip to content
7 maj / Wojtek

Must Be the Lepiej. Znacznie lepiej!

Po pierwszym nieudanym odcinku na żywo, ten ostatni był o kilka klas lepszy. Generalnie wieczór należał do zespołów, cowerów i publiczności.

Zespoły, czyli to czym ten program stoi, tym razem nie zawiodły i zdecydowanie zdominowały pozostałych wykonawców. Najciekawsze zawsze są kapele z własnym repertuarem.  2 formacje, to może nie jest ilość oszałamiajaca, jednak było bardzo interesująco. Albo i nie, grający w trochę odległej dla mnie stylistyce, pokazał uczciwą i nienajgłupszą muzykę. Jednak gwiazdą wieczoru był rewelacyjny The Sixpounder. Muzycy udowodnili, że nawet w rocku trochę inteligencji nie zaszkodzi 😉 To może być silny punkt koncertu finałowego!

Dla równowagi były też 2 zespoły przyzwoicie i po swojemu grające covery – Rootzmans i Kraków Street Band. Zwłaszcza ten drugi zaimponował energią, radością grania i profesjonalizmem. I bardzo dobrze, że jurorzy obsypali kapelę pochwałami, a kropkę nad „i” postawila publiczność, przyznając tej formacji zwycięstwo. I to właśnie głosująca widownia jest miłym zaskoczeniem, bo nieczęsto się zdarza, aby bezbłędnie wybrać wykonawców najlepszych.

A tak wogóle…………Nie mogę pojąć dlaczego pierwszy odcinek był tak żenująco słaby, podczas gdy drugi był dobry i bardzo interesujący. Mam wrażenie, że celowo wybrano najsłabszych wykonawców do jednego odcinka. Tylko po co? Żeby budować napięcie?  Hickock by to lepiej zaplanował :mrgreen:

Zostaw komentarz

*

code