Skip to content
12 mar / Wojtek

Must Be The Music – 2

Drugi odcinek castingów utwierdził tylko w przekonaniu, że to najlepszy program tego typu w Polsce. Chyba wszyscy już się przyzwyczailiśmy, że na tym etapie występy bardzo dobre przeplatają się z tymi dużo słabszymi, ale chyba o to chodzi w dramaturii takich programów :-P. Zresztą, to co dla mnie jest nieinteresujące, wcale nie musi takie być dla wszystkich. Najlepszym dowodem są bardzo życzliwi jurorzy, którzy czasami komplementują rzeczy bardzo przeciętne.

Po tym odcinku ewidentnie widać jaka jest specjalność MBTM, a właściwie specjalności. Ale nawet te, mimo że już niezaskakujące, ciągle prezentowane są jako coś, czego nikt się nie spodziewa. Tak więc:

Niespodzianka 1.

Pierwszym wykonawcą w tym odcinku, który bardzo mnie zainteresował był duet Riffertone. Zawsze cieszę się, kiedy na scenie pojawiają się produkcje oszczędne, wysmakowane i inteligentne. Tylko w taki sposób można edukować polskiego słuchacza, bo na masowe media nie ma co liczyć.  W tej propozycji słychać dużą ogładę muzyczną i świadomość tego, co chce się przekazać. Takiej muzyki chciałoby się słyszeć więcej!

Niespodzxianka 2.

Takiej ilości dobrego i bardzo młodego rapu nie ma nigdzie indziej. Bartosz Pawlikowski jest tu świetnym przykładem. Oczywiście można dyskutować, czy to już jest poziom profesjonalny, czy dopiero etap poszukiwań. Nieważne. Dla mnie liczy sie szczerość przekazu. A to co chłopak zrobił z rytmem niektórych fraz, to prawdziwy powiew świeżości.

Niespodzianka 3.

Tylko w tym programie można posłuchać tak dużej ilości dobrych instrumentalistów. Fajnie, że byliśmy świadkami niezłego grania na harfie, która dla wielu ludzi kojarzy się wyłącznie z filharmonią (pod warunkiem, że się w ogóle kojarzy :roll:). Jadwiga Tomczyńska pokazała, że umiejętność grania i śpiewania to dopiero początek. U niej głównie  liczy się kreacja, a że przy okazji utwór był świetnie wykonany, to tym bardziej szacun.

Niespodzianka 4.

Kapela Straight Jack Cat, czyli przedstawiciel licznego w tym programie nurtu rockowego. Dlaczego potem te wszystkie świetne zespoły giną? Jakoś nie mogę tego zrozumieć, bo z uczestników tego show można ułożyć długą listę bardzo interesujących wykonawców. Tymczasem w mediach mamy Sylwię Grzeszczak, Rafała Brzozowskiego i Ewelinę Lisowską. No comments  :mrgreen:

Podczas tego odcinka zastanawiałem się nad sensem udziału niektórych, tzw.”etatowych” uczestników. Bo np. podobała mi się Karolina Charko. Szukając jej nagrań odkryłem, że dziewczyna startowała już w pierwszej edycji The Voice of Poland i dosyć daleko w tym programie zaszła. Wtedy nie podobała mi się kompletnie, teraz nawet mnie zaciekawiła. Ale……Zastanawiam się dlaczego sprawna wokalistka przez 2 lata tak mało zrobiła, bo ciągle porusza się w tej samej, nudnawej stylistyce. W tamtym programie śpiewanie przez nią coverów było wymogiem, jednak tutaj można wykorzystać okazję, żeby pokazać się z innej, ciekawszej strony. Tak np. zrobiła Małgorzata Kuś, która w pierwszej edycji Voice’a szybko odpadła, ale w Must Be The Music zaproponowała własny, znakomity repertuar…i wygrała 😉

Zresztą w tym odcinku był jeszcze jeden uczestnik TVOP I, który podobnie jak Karolina niczego odkrywczego nie pokazał. Chyba niektórzy wokaliści zapominają, że przemyślana koncepcja własnej drogi artystycznej, ale też ciągłe poszukiwania i rozwój, są dużo ważniejsze niż zastanawianie się, jaki tym razem zaśpiewać cover.

Zostaw komentarz

*

code