Skip to content
1 kw. / Wojtek

Must Be The Music – 5

Jeśli zacznę, że ten odcinek był tradycyjnie dobry i przyniósł kilku ciekawych wykonawców, to będę się powtarzał. Jeśli powiem, że ten program po raz kolejny wygrywa z konkurecją, to też nie będzie nic nowego. Must be The Music przyzwyczaił, że nawet jeśli odcinek jest nieco słabszy, to zawsze jest co najmniej kilku interesujących wykonań. I właśnie tym ten program różni się od innych talent show.

Ostatni odcinek stał zespołami, bo te wyróżniły się znacząco. Chociażby Frument Project. Okazuje się, że muzyka instrumentalna, nawet w repertuarze tzw. popularnym, może być atrakcyjna. Muzycy tej kapeli pokazali, że muzyka ludowa nie musi być nudną ramotą i spokojnie może konkurować z podobną muzyką hiszpańską, czy brazylijską. Ważne, że ma się pomysł na swój występ, a przede wszystkim serce  do muzyki. To się zawsze obroni.

Zresztą niedługo po stylizowanej polskiej muzyce mieliśmy okazję posłuchać rytmów kubańskich w świetnym, profesjonalnym wykonaniu Recilla G En Cuero. I, mimo że grający Latynosi są już na scenie wiele lat, nasi młodzi muzycy z Frument Project udowodnili, że granie bez kompleksów się opłaca:-)

Bardzo podobał mi się także zespół Magnetic Clouds. Zwłaszcza zachwycił mnie sposób grania kapeli: dobry aranż, znakomite wykonanie, jednym słowem klasa. Szkoda, że wokalistka była nieco słabsza. No cóż, każdemu zdarza się słabszy dzień.

Był też interesujący duet In- Directly. Takie inteligentne nagrania agresywnych utworów świadczą o muzykalności i inteligencji artystycznej.

Tak, dla takich zespołów jak te 4 z ostatniego odcinka, warto oglądać Must Be The Music. I odnoszę wrażenie, ze ten show może jeszcze zorganizować kilkanaście edycji nie nudząc. Mam nadzieję, że tak będzie 😉

Zostaw komentarz

*

code