Skip to content
16 paź / Wojtek

Must be the Music – 6

Chyba dobrze, że to ostatni odcinek castingowy, bo zaczęło się robić nudnawo:-(  Z drugiej strony…ten odcinek nie tak mocno odbiegał od pozostałych. No może z jednym małym wyjątkiem, odcinkiem w którym finałem pachniało z każdego kąta.

W tym odcinku było typowo: kilku nawiedzeńców udających artystów, kilku muzycznych nieudaczników wstawionych do programu dla podniesienia oglądalności i spora grupa wykonawców poprawnych, ale przeciętnych. Na szczęście były 3 interesujące wykony.

Zespół Regulacja, to przede wszystkim radość z grania. Może nie jest to jakaś wybitna sztuka estradowa, ale taki autentyzm sceniczny i granie autorskich numerów, to już wstęp do artyzmu. Będę powtarzał do znudzenia, że zdecydowanie bardziej wolę coś nie do końca perfekcyjnego, ale autentycznego i autorskiego, niż niby-zawodowe kopie.

A jeśli o kopie chodzi, to mieliśmy też jeden udany cover. Jolanta Tubielewicz pokazała, że nawet śpiewając piosenkę Janis Joplin można pokazać kawałek siebie ;-). Czekam na jej własny repertuar, który jest zawsze najlepszym sprawdzianem.

Była też świetna kapela To Leave a Trace. Kawał porządnej, solidnie wykonanej muzyki. To się zawsze obroni, nawet dla wąskiego grona odbiorców, bo lepszy wymagający słuchacz muzyki niszowej, niż fan sztuki plastikowej, która żyje w mediach nie dłużej niż mydlana bańka.

I tyle na temat castingów. Teraz można spokojnie przygotować się na ciekawe koncerty na żywo. A czy będą ciekawe? Pewnie tak, chociaż wydaje mi się, że na liście wykonawców zaproszonych do półfinału zabrakło kilku interesujących artystów. Ale spoko, nie ma co rozpaczać, dopóki nie wysłuchamy kolejnych koncertów. A to już niebawem. 😉

 

Zostaw komentarz

*

code