Skip to content
5 mar / Wojtek

Must be the START

No i jako ostatni ruszył kolejny program szukający muzycznych talentów. Czy taki natłok podobnych programów pomaga młodym adeptom? Na pewno daje szansę na zasadzie „nie udało się tu, to pójdę tam”. I takie podejście niestety się sprawdza, co pokazują spektakularne zwycięstwa artystów, którzy w innych programach szybko odpadli. To tylko prowokuje pytanie, dlaczego jurorzy nie poznają się na prawdziwym talencie – oczywiście przy założeniu, że zwycięzca programu ten talent posiada.

Mimo wszystko najmniej zastrzeżeń można mieć do zwycięzców Must Be The Music. Co prawda ich ilość, w kontekście artystów jasno świecących w naszym SZOŁBIZNESIE, nie jest aż tak duża, jednak chyba nie o ilość tutaj chodzi 😛

Pierwszy program tej edycji raczej nie zachwycił klęską urodzaju, ale było czego posłuchać. Być może zastosowano tutaj zasadę równomiernego rozkładania szczęścia, tak aby w każdym odcinku znalazło się kilku ciekawych wykonawców.

W tej odsłonie rozrzut gatunkowy był tradycyjnie spory. To dobrze.  Podobała mi się Paulina Czapla. Co prawda dziewczyna występowała już w innych programach, ale dopiero tu pokazała co w niej siedzi. Sam wybór piosenki może nie był zbyt oryginalny, jednak jej wykonanie w zupełności to zrekompensowało. I nie mówię tu o samym głosie, bo podobnie spiewających wokalistek jest w Polsce na pęczki. To, czym wokalistka zwróciła moją uwagę, to samodziele myślenie nt. znanej piosenki. Jej pomysł na utwór, odklejenie się od oryginału i swoboda harmoniczna w akompaniamencie pokazują, że dziewczyna nie jest zwykłą coverową szansonistką. Mam nadzieję, że w następnym odcinku wokalistka zaprezentuje się w premierowym repertuarze, bo tylko w takim można w tym programie zaistnieć na dobre.

To co tym programie zawsze najlepiej się sprzedaje, czyli zespoły rockowe, jak zwykle nie zawiodło. Dwie świetne kapele, które chętnie jeszcze usłyszę: Storo i The Sixpounder. Co tu dużo gadać – porządna, konkretna muzyka.

Cieszę się, że w Must Be The Music można posłuchać sporo ciekawych arystów folkowych, którzy niestety potem jakoś dziwnie znikają. A szkoda, bo to co zaprezentował Sarakina Balkan Band, to przede wszystkim niezwykła kultura. Zawsze podziwiam artystów, którzy ida pod prąd. Wiadomo, że stylistyka nie mieszcząca się w gustach panów i pań rozdających karty w grze pt. polski gust muzyczny, jest z góry skazana na porażkę. Podobnie jest z rapem. Co prawda tego gatunku jest dużo więcej w mediach, ale fajnie, że w tym programie jest wyjątkowo dużo ciekawych, bardzxo prawdziwych propozycji. Bo szczerości i prawdy nie można odmówić składowi Sachiel. Ci ludzie pokazują, że silna wiara w to co się robi jest dużo ważniejsza, niż najlepsze szkoły muzyczne. Brawo! Brawo! Brawo!!!

I to wszystko na dziś.  Czekam na więcej 😉

Zostaw komentarz

*

code