Skip to content
16 maj / Wojtek

Must Be the zaskok

Ten odcinek był całkiem interesujący. Po pierwsze, ze względu na kilku ciekawych wykonawców. Po drugie – opinie jurorów były momentami zaskakujące. Jednak, po trzecie, najbardziej zaskakująca była decyzja widzów wybierających artystów do finału.

Widzowie zdecydowali więc, że w finale nie zobaczymy kapeli TaLLib. Ich występ był interesujący. Głównie dlatego, że zdecydowano się na eksperyment – połączenie gatunków lub raczej „wytuningowanie” reggae. Ścieżka wokalna, bardzo ryzykowna przez wybranie trudnej tonacji, w dużym stopniu zdecydowała o rozpoznawalności kapeli. A o to właśnie na scenie chodzi 😆

Widzowie nie docenili także Luizy Ganczarskiej. Co ciekawe, ta wokalistka wcześniej nie robiła na mnie żadnego wrażenia. Teraz zaimponowało mi niezłe wykonanie trudnej polskiej piosenki. Branie się za taki repertuar jest papierkiem lakmusowym gustu i kierunku muzycznych poszukiwań.

Widzowie nawet nie poznali się na wielkiej klasie Frument Projekt. To co robią ci chłopcy to sięganie do naszych korzeni. Przy okazji robią to tak smakowicie, muzykalnie i twórczo, że nie mogę pojąć, dlaczego publiczność tego nie kupiła. Ich nagrania w necie sugerują, że mamy do czynienia z zespołem wybitnym. Będę im się przyglądał 😉

No i co ja o tym wszystkim mogę powiedzieć? Jedynie to, że koncert finałowy będzie nudny. Co by tu dużo nie gadać – każdemu zdarzają się słabsze momenty. Must Be the Music dotychczas najczęściej prezentował wysokie loty. Tym razem chyba się nie udało (samoloty i inne pojazdy latające też czasami są nieprzewidywalne) 😳

 

Zostaw komentarz

*

code