Skip to content
6 kwiecień / Wojtek

New York Voices – „Reminiscing in Tempo” [RECENZJA]

Płyta powstała na okoliczność 30-lecia istnienia zespołu. Jej tytuł nawiązuje do kompozycji Duke'a Ellingtona z 1930 roku. I już ten tytuł nadaje wydźwięk całości, bo jak mówią sami członkowie zespołu, ich założeniem było, aby podsumowując swój niebanalny dorobek, wrócić do korzeni. A początki zespołu były bardziej klasyczne, mocno opierające się na elementach jazzu. I teraz właśnie słyszymy kompozycje mistrzów gatunku – obok tytułowego standardu jest także instrumentalna kompozycja Dave'a Brubecka "Round, Round, Round (Blue Rondo a la Turk)", a ciekawostką jest, że piosenkę z niej zrobił Al Jarreau, który dopisał tekst. Z klasyki mamy jeszcze utwór Chick'a Corea ("Open Your Eyes, You Can Fly"), Cole Portera ("It's Alright With Me") i Ala Jolsona ("Avalon"). To klasyczne traktowanie klasyki jazzu, sam pomysł wykonywania tego repertuaru to ukłon w stronę Manchattan Transfer, bo  właśnie ten zespół najbardziej zapisał się w historii muzyki w tej stylistyce.

Swoją maestrię zespół pokazuje w wykonaniu dwóch utworów fortepianowych XIX-wiecznego kubańskiego pianisty Ignatio Cervantesa: "Los Tres Golpes" i "Invitation". To musi zaimponować, kiedy czwórka wokalistów wykonuje kompletną wersję fortepianową na zasadzie: panie "obsługują" prawą rękę, a panowie lewą. Jeden z tych utworów zespół wykonał na swoim koncercie w Gdyni, przy okazji tłumacząc przed swoim wykonaniem jak opracowuje się takie utwory.

Na płycie jest też kilka utworów współczesnych, w tym dwie kompozycje członków zespołu: Darmona Meadera ("Moments In A Mirror") i Petera Eldridge'a ("The Forecast Is Sunny"). Na zakończenie zostawiono perełkę – wersja a cappella beatelsowskiego "In My Life"  jest tak urocza, że musiałem ją zapętlić.

Jeśli ktoś zna wcześniejsze albumy zespołu, to "Reminiscing in Tempo" nie jest wielkim zaskoczeniem. To podsumowanie 30 lat na scenie wyszło zespołowi nieźle, ale jest odważnym, bezkompromisowym pomysłem. Bo ta płyta nie jest łatwa w odbiorze, nie pokochamy jej od pierwszego wysłuchania. Ale….jeśli coś nas na tym albumie przyciągnie, to później nie będziemy się mogli od niej uwolnić. Ostrzegam:-)

10/10

Zostaw komentarz

*

code