O klasie artystów świadczą płyty koncertowe, bo nie każdy ma tyle odwagi, aby podzielić się tym, co może się wydarzyć tylko raz. Jakby powiedzieć: co wydarzyło się na koncercie, zostaje na koncercie. New York Voices już drugi raz wydał taką płytę, teraz zaprasza nas na swój występ na MetaJazz Jazz Festival w Irvine w 2022 roku.
W repertuarze albumu dominują utwory latynoskie, jak choćby ikony gatunku, Antonio Carlosa Jobima. Zespołowi towarzyszy czterech znakomitych instrumentalistów – wszyscy muzycy się świetnie rozumieją, to wszystko jest przemyślane i spójne. Do tego publiczność, żywo reagująca, w jednym utworze świetnie bawiąca się wokalnie…. No właśnie….Jeśli jest tak dobrze, to dlaczego nie jestem zachwycony? Sam nie mogę zrozumieć, dlaczego zespół, który zawsze na żywo śpiewał nieskazitelnie, teraz nie. Już od pierwszego utworu pojawiają się drobne nieczystości, nawet w partiach solowych, a kulminacją jest „Surfboard”, tu jest naprawdę niedobrze. Zakładam, że to wina złego nagłośnienia, odsłuchów itp. Ale nawet jeśli ten koncert nie był intonacyjnie idealny, to dlaczego zdecydowano się na jego uwiecznienie? I dlaczego mimo wszystko nie starano się tego naprawić podczas realizacji albumu? Z tymi pytaniami pewnie zostanę.
8/10