Skip to content
16 gru / admin

O coverach (prawie) wszystko – „Chanson D’Amour”

Długo nie sięgałem po tę piosenkę, bo coś podpowiadało mi, że nie mam tu czego szukać. Po pierwsze obstawiałem, że jest to stara, zapomniana piosenka francuska, a wylansowanie jej przez The Manhattan Transfer w 1977 roku to jedynie potwierdzenie tej tezy, bo zespół opiera swój repertuar na coverach właśnie. Tymczasem okazuje się, że piosenka powstała w USA, co prawda 20 lat wcześniej, ale była w swoim czasie sporym przebojem. Jedyne potwierdzające się założenie to mała liczba nowych wykonań. I to akurat żadna niespodzianka, bo trudno sobie wyobrazić, aby odpowiedzialny wykonawca porwał się na tak charakterystyczne i kompletne wykonanie The Manhattan Transfer. Bo tu wszystko jest po coś – warto zwrócić uwagę na  Janis Siegel, która rozpoczynając piosenkę mocno stylizuje się na Edith Piaf. I pewnie to, ale też kilka francuskich słów na początku może nas zmylić.

Piosenka powstała w 1958 roku, pojawiała się na listach przebojów, ale bardzo szybko świat o niej zapomniał. Stworzył ją Wayne Shanklin, a pierwszym wykonawcą był duet Art and Dotty Todd. Piosenka posiadała także drugi tytuł „Love Song”, często umieszczany zamiennie, albo łącznie z tytułem wiodącym. Nagranie pierwotne jest łudząco podobne do tego najbardziej znanego, a właściwie odwrotnie – wersja The Manhattan Transfer to jedynie powtórzenie wykonania oryginalnego. Ale znowu okazuje się, że do popularności piosenki czasami potrzeba nieco szczęścia albo jakiegoś drobiazgu, który spowoduje, że piosenkę będziemy kochać.

Mała liczba wykonań, co było dla mnie pewnikiem, jest tutaj faktem. Znalazłem jedynie dwa, które godne są wysłuchania. Bardzo zaskoczyć może propozycja In-Grid. Ta włoska gwiazdka muzyki tanecznej w swoim wykonaniu pokazuje zupełnie nowe, wrażliwe oblicze. Jej wersja jest bardzo francuska i zupełnie inna.

Z radością przyjąłem wykonanie The King’s Singers, bo rzadko zdarza się, aby zespół wokalny brał się za repertuar bardziej popularnego kolegi. Jednak, tak jak w większości przypadków, jeśli formacja wokalna zabiera się za cover, to nie po to, aby pogrzać się przy jego blasku. W tej propozycji jest dużo nowatorstwa i muzycznej wyobraźni.

Na koniec zostawiłem niespodziankę, czyli ponownie The Manhattan Transfer. W wydanym niedawno z okazji pięknego jubileuszu istnienia zespołu albumie “Fifty” słyszymy także tę piosenkę. Oczywiście, bo jeśli podsumowuje się 5o lat tak pięknego życia, to niewątpliwie trzeba zaprezentować swój największy hit. Tym razem zespół wykonuje go w nowej, pięknej aranżacji, z towarzyszeniem orkiestry symfonicznej, a słynny fragment instrumentalny w środku utworu jest zaśpiewany ze specjalnie na tę okazję napisanym tekstem. I to chyba najlepsze zakończenie spotkania z “„Chanson D’Amour”

Zostaw komentarz

*

code