Skip to content
11 gru / Wojtek

O coverach (prawie) wszystko – „Emotion”

To jedna z mniej znanych piosenek braci Gibb, ale pierwotnie nie była nagrana przez zespół Bee Gees. Być może ten fakt sprawił, że piosenka nie jest tak mocno z tą kapelą kojarzona, bo pierwszą wykonawczynią była Samantha Sang, a jej wykonanie znalazło się na trzecim miejscu listy Billboard Hot 100 w 1978 roku.

„Emotion” podzieliła losy wielu jednosezonowych hitów. Świat o nim szybko zapomniał, aż do roku 1994, kiedy Barry i Robin Gibbs  wzięli sprawę w swoje ręce, nagrywając z zespołem bardzo podobną do oryginału, ale jednak mocno w klimacie charakterystycznym dla Bee Gees wersję. Piosenka znalazła się w albumie „Love Songs” i tak mocno była doceniona przez zespół, że włączono ją do zbioru z największymi hitami z 2001 roku.

Krótko po sukcesie zespołu piosenką zainteresowała się inna grupa. Może wersja nagrana przez Destiny’s Child nie jest szczególnie nowatorska, ale wiążą się z nią dwa ciekawe zbiegi okoliczności. Piosenka została nagrana 4 września 2001 roku, i kiedy 11 września  wydarzyły się koszmarne ataki w Nowym Jorku, piosenka nagle stała się symbolem upamiętnienia ofiar, bo właśnie to wykonanie było bardzo często emitowane w większości stacji radiowych. Tę wersję, nieco wolniejszą od oryginału, zaaranżował i wyprodukował Mark J. Feist dla  filipińskiej wokalistki Regine Velasquez na płytę nagraną w 1988 roku. 13 lat później ten sam podkład instrumentalny został wykorzystany dla Destiny’s Child.

Nowych wersji piosenki jest bardzo mało, co może zadziwiać, zwłaszcza że większość utworów Bee Gees cieszy się ogromną popularnością wśród artystów, którzy ciągle próbują wykreować w tych bardzo znanych utworach coś swojego. I może dlatego warto posłuchać Josepha Solomona, którego oszczędne, domowe nagranie wyróżnia się na tle wszystkich wcześniejszych.

Najnowsze nagranie to wersja Kurta Ellinga z jego ostatniego albumu, w którym znalazło się kilka piosenek z repertuaru innych wykonawców. Artysta, który za każdym razem imponuje swoją wyobraźnią, zamieniając znane piosenki w perełki, tym razem także pomógł utworowi rozkwitnąć na nowo. Ta wersja skłoniła mnie do przyjrzenia się „Emotion”, i trzeba przyznać, że to zupełnie inna piosenka, na pewno bardziej wariacja. Kurt Elling wykorzystał tylko fragment tekstu, ale dzięki temu, a także za pomocą zupełnie nowego tempa, mógł tak bardzo skupić się na pięknych emocjach piosenki.

Zostaw komentarz