O coverach (prawie) wszystko – „Fever”
Tę piosenkę zna niemalże każdy. Znamy ją z wielu wykonań, ale czy na pewno wiemy o niej to, co powinniśmy? Niewątpliwie największym zaskoczeniem może być droga, jaką utwór przebył, stając się światowym hitem. Piosenka autorstwa Eddie Cooleya i Otisa Blackwella pierwszy raz została wykonana 60 lat temu, a jej wykonawcą był wokalista R&B Little Willie John.
www.youtube.com/watch?v=i93-hlwULUk
Piosenka bardzo dobrze została przyjęta przez krytykę i pojawiała się na listach przebojów. Równie szybko jednak podzieliła los większości utworów – w jej miejsce weszły nowe przeboje, a „Fever” przeszła do historii. Swoje ponowne życie zawdzięcza Peggy Lee, która odczytała piosenkę na nowo. Ta wersja odniosła dużo większy sukces, zaliczając między innymi 3 nominacji do nagrody Grammy.
www.youtube.com/watch?v=X7_k_0dKknA
Właśnie ta wersja jest dziś dla większości wykonawców wzorcem piosenki. Przyjrzyjmy się więc elementom, które w wykonaniu Peggy Lee wpłynęły na światową popularność utworu. Pierwszą zmianą, dokonaną przez wokalistkę, był tekst, znacznie zmieniony i poszerzony o nowe fragmenty.
Never know how much I love you Never know how much I care When you put your arms around me I get a fever that’s so hard to bear You give me fever when you kiss me Fever when you hold me tight Fever in the mornin’ A fever all through the night
Sun lights up the day time Moon lights up the night I light up when you call my name And you know I’m gonna treat you right You give me fever when you kiss me Fever when you hold me tight Fever in the mornin’ A fever all through the night
Everybody’s got the fever That is somethin’ you all know Fever isn’t such a new thing Fever started long time ago
Romeo loved Juliet Juliet she felt the same When he put his arms around her He said, „Julie baby you’re my flame” Thou giveth fever, when we kisseth Fever with thy flaming youth Fever I’m on fire Fever yea I burn forsooth
Captain Smith and Pocahontas Had a very mad affair When her daddy tried to kill him She said „daddy oh don’t you dare” „He givess me fever with his kisses” „Fever when he holds me tight” „Fever, I’m his misses” „Daddy won’t you treat him right?”
Now you’ve listened to my story Here’s the point that I have made Chicks were born to give you fever Be it Fahrenheit or centigrade They give you fever when you kiss them Fever if you live and learn Fever till you sizzle What a lovely way to burn
Dla porównania wypada poznać wersję oryginalną. Każdy artysta zamierzający zaśpiewać „Fever” powinien zacząć od analizy tekstu i podjęcia decyzji, która wersja tekstowa jest mu bliższa. Wiemy jednak, że w większości przypadków tak się nie dzieje. Można nawet spekulować, że wielu artystów opiera się na wersji Lee zakładając, że to oryginał.
ou never know how much I love ya Never know how much I care When you put your arms around me I get a feelin’ that’s so hard to bear You give me fever
When you kiss me Fever when you hold me tight Fever (fever, burn through) in the mornin’ An’ fever all through the night
Listen to me, baby Hear ev’ry word I say No one could love you the way I do 'Cause they don’t know how to love you my way You give me fever
When you kiss me Fever when you hold me tight Fever (fever, burn through) in the mornin’ An’ fever all through the night
Bless my soul, I love you Take this heart away Take these arms I’ll never use An’ just believe in what my lips have to say You give me fever
When you kiss me Fever when you hold me tight Fever (fever, burn through) in the mornin’ Fever all through the night
Sun lights up the daytime Moon lights up the night My eyes light up when you call my name 'Cause I know you’re gonna treat me right You give me fever
When you kiss me Fever when you hold me tight Fever (fever, burn through) in the mornin’ An’ fever all through the night
Druga zasługa Peggy Lee to koncepcja aranżacyjna: rozpoczęcie piosenki słynnym wstępem kontrabasu i pstrykaniem palcami. Ten akompaniament towarzyszy piosence do końca, stanowi szkielet, do którego stopniowo dochodzą kolejne instrumenty. I właśnie ten pomysł, głównie charakterystyczny wstęp, jest znakiem rozpoznawczym utworu do tego stopnia, że większość wykonawców nie wyobraża sobie piosenki bez tego elementu. Najlepszym świadectwem są tutaj setki nagrań, wykorzystujących koncepcję aranżacyjną Peggy Lee. Nie oparli się temu najwięksi – Elvis Presley, Michael Buble. Nagranie tego drugiego jest kombinacją wersji sprzed wielu lat, utrzymaniem się w pierwotnej stylistyce, z dodaniem jednak charyzmy wokalisty. Efekt jest jak zwykle interesujący.
www.youtube.com/watch?v=wlI2ci7IcJ4
W tym klimacie wpisuje się także wielka wokalistka Beyonce. Jej wersja, oparta na szkielecie rytmicznym autorstwa Peggy Lee, jest mimo wszystko inna. W tym nagraniu postawiono na lekkość i zmysłowość. Jest tu sporo drobnych smaczków, które wpływają na ciekawy koloryt tej wersji. I to jest najbardziej imponujące, kiedy wielkie gwiazdy nie poprzestają na wykonaniach poprawnych.
www.youtube.com/watch?v=Dt-r2FCEqlQ
Ciekawe są próby częściowo korzystające ze słynnej stylizacji, jednak wnoszące sporo nowego. Tak dzieje się w przypadku wersji The McCoys – tutaj jest więcej charakterystycznego dla lat 60. rock&rolla, dzięki temu zabiegowi piosenka brzmi jakby inaczej.
www.youtube.com/watch?v=_G90MrE0-_M
Tymi 3 wykonaniami żegnamy się z koncepcją Peggy Lee, próbując poszukać ciekawych wykonań, wymykających się zakorzenionej w nas stylizacji z 1956 roku. Zaczniemy od wielkiej postaci światowego popu. Madonna, której celowo nie nazywam artystką ani wokalistką, słynąca z profesjonalnych produkcji, w tym przypadku stawia na taneczny charakter. Jej wersja niczym szczególnym się nie wyróżnia, jednak cały czas jest wierna oryginalnej linii melodycznej. Koncepcja piosenki opiera się na dobrej aranżacji, zdecydowanie uciekającej od stylizacji, do których się przyzwyczailiśmy.
www.youtube.com/watch?v=rBjw9qqyk8I
Bardzo ciekawą wersję nagrywa Usha Uthup. Ta hinduska wokalistka demonstruje całkowitą samodzielność – jej koncepcja piosenki stawia na klimat i tajemnicę. W tym wykonaniu artystka całkowicie odcięła się od tego wszystkiego, z czym kojarzy się nam piosenka. Ta zmiana jest tak widoczna, że w pierwszej chwili możemy potraktować to nagranie jako wariację na temat „Fever”. Zauważamy jednak, że linia melodyczna została wykonana bez żadnej zmiany, więc mamy do czynienia z klasycznym wykonaniem coverowym. I właśnie takie próby, pokazanie samodzielności i duży stopień kreatywności, są dla mnie kwintesencją wykonywania obcego repertuaru.
www.youtube.com/watch?v=F7vLHsKNQrA
Na zakończenie zostawiłem nagranie najnowsze. Wśród wielu remixów (bo tych jest naprawdę sporo) szczególnie wyróżnia się jedno nagranie. To, co zrobił Deneha, to coś więcej niż zwykły remix – tu słychać bardzo dużo nowatorstwa. Sądzę, że takie podejście może podobać się młodym słuchaczom – oparcie piosenki na motorycznym akompaniamencie tworzy swoistą mantrę, w której delikatnie wplecione są głosy wokalistów. Koncepcja tego nagrania to głównie nastrój – spokój, który inspiruje do myślenia, relaks, ale nie bezmyślne nicnierobienie.
www.youtube.com/watch?v=7ZYNzusT6_Y
To, co w historii tej piosenki jest najważniejsze, to jej drugie życie. Okazuje się, że nagranie zapomnianej dziś artystki sprzed ponad pół wieku, ma wpływa na wielu współczesnych muzyków. Może warto się więc zastanowić, czy część splendoru, który dobierają dziś liczni wykonawcy tej piosenki, nie należy się osobie, która do tej popularności doprowadziła. A na samym końcu powinna jeszcze pojawić refleksja, że nawet jeśli to, co zrobiła Peggy Lee, uzna się za genialne, to przecież w tym wszystkim są jeszcze twórcy piosenki i jej pierwszy wykonawca, współautorzy sukcesu po 50. latach.








