O coverach (prawie) wszystko – „Four”
Ten słynny standard to kompozycja Milesa Davisa nagrana w 1954 roku. Od tego czasu „Four” stał ulubionym utworem wielu muzyków. Pierwszy raz utwór ukazał się na płycie „Miles Davis Quartet”, ale to nie jedyne wykonanie autora.
Krótko po tym jak „Four” odniósł sukces, rozpoczęły się dyskusje dotyczące twórcy, insynuujące, że Miles Davis kupił od kogoś prawa do kompozycji. Autorstwo przypisywał sobie saksofonista Eddie „Cleanhead” Vinston, ale ostatecznie za kompozytora utworu uważa się jego pierwszego wykonawcę, czyli Daviesa.
Kompozycja bardzo szybko stała się niemalże pozycją obowiązkową dla większości tuzów jazzu. Na długiej liście świetnych wersji są nagrania takich znakomitości, jak choćby: Stan Getza, Sonny Rollins, Keith Jarrett i Dexter Gordon. Bardzo ciekawa jest wersja, którą nagrał Phineas Newborn Jr.. Muzyk zmienił tempo i pulsację, a przez to znacząco zmieniła się energia utworu.
Osobnym nurtem w życiu kompozycji jest jego wersja wokalna. Tekst napisał John Hendricks, znany wokalista, ale przede wszystkim autor tekstów do wielu standardów jazzowych. Dziś jego nazwisko znawcom tej muzyki bardziej kojarzy się z tekstami właśnie. Na początek spotkań z wersją śpiewaną wykonanie wyjątkowe, bo w tercecie Lambert, Hendricks & Ross, skompletowanym na występ na festiwal w Antibes w 1961 roku, jest także autor tekstu! Warto zwrócić uwagę, że Hendricks bardzo często dopisywał słowa do improwizacji instrumentalnych. Tutaj także: Hendricks śpiewa partię Daviesa, a Dave Lambert Silversa.Jedno z pierwszych nagrań solowych pojawiło się w 1958 roku w interpretacji Anity O’Day. Jej swingowa wersja jest początkiem życia piosenki w innych stylistykach.
Na koniec zostawiłem nagranie, które skłoniło mnie do przyjrzenia się piosence. Perfekcja wykonania Michaela Mayo jedynie podkreśla, że to utwór dla wokalistów wybitnych. Dość powiedzieć, że na próżno tu szukać wykonań wielkich wokalistów, a zazwyczaj, w przypadku hitów, nowych wersji uznanych wykonawców jest sporo. Wracając do Mayo – w tym wykonaniu imponuje wszystko, świetną partię wokalną uzupełnia znakomity, minimalistyczny akompaniament. Nagranie pochodzi z najnowszego albumu wokalisty, docenionego nominacją do nagrody Grammy. I to jest jak najbardziej uzasadnione wyróżnienie!









