Skip to content
2 kw. / admin

O coverach (prawie) wszystko – „Groszki i róże”

„Groszki i róże” to jedna z tych piosenek, z którymi zawsze będziemy kojarzyli Ewę Demarczyk. Ta piosenka, obok kilku innych, jak m.in.: „Grande Valse Brillante” i „Karuzela z Madonnami”, to repertuar pierwszego, kultowego albumu wokalistki „Ewa Demarczyk śpiewa piosenki Zygmunta Koniecznego”.

Piosenka powstała w 1967 r. do tekstu Juliana Kacpra i Henryka Rostworowskiego,  i do dziś jest wizytówką współpracy znakomitego kompozytora z wielką interpretatorką. Bo to właśnie spotkanie się obojga artystów w Krakowie zaowocowało powstaniem jednej z bardziej spektakularnych wokalnych karier w Polsce. Jeśli spojrzymy na osiągnięcia Koniecznego, również autora muzyki filmowej i teatralnej, to właśnie piosenki śpiewane przez Ewę Demarczyk są jego największym osiągnięciem. A „Groszki i róże”, dzięki charakterystycznemu wstępowi fortepianowemu, są bardzo przez kompozytora naznaczone.  I to do tego stopnia, że ten wstęp jest znakiem rozpoznawczym piosenki, w wielu nowych wykonaniach ciągle wykorzystywany.

Tak jest np. w wykonaniu Ani Dąbrowskiej. To jedna z tych wersji, które zawdzięczamy koncertom „ku czci”, bo to ciągle w Polsce najbardziej popularna forma przypominania starszych piosenek. W tym przypadku orkiestracja nieco piosenkę odświeża, ale też pokazuje piękno kompozycji, bo chyba nie można sobie wyobrazić większej przyjemności dla muzyków jak opracowywanie świetnych utworów. Aczkolwiek musimy mieć  świadomość, że to także spora odpowiedzialność.

Okazjonalne wykonanie to również wersja Natalii Przybysz. Koncert upamiętniający Ewę Demarczyk powstał podczas Przeglądu Piosenki Aktorskiej w 2011 roku. Ta wersja jest bardzo osobista, mocno naznaczona osobowością wykonującej ją wokalistki. Również opracowanie jest śmiałe, nie ma tu słynnego wstępu fortepianowego, ale dzięki ciekawej aranżacji w połączeniu z ciekawą, momentami freestylową interpretacją Natalii Przybysz  mamy wersję wybitną. Oczywiście można się spodziewać, że takie podejście do kultowej piosenki może mieć zwolenników, jak i przeciwników pilnujących świętości pierwowzoru.

Ciekawą wersję wykonuje Joao de Sousa, portugalski artysta mieszkający w Polsce. Jego inne podejście do frazowania piosenki powoduje, że brzmi ona nieco inaczej. Może to korzenie artysty dodają tutaj trochę tego powietrza, którym jego wersja się wyróżnia.

Spotkanie z piosenką kończymy wykonaniem popularnego w latach 90. zespołu Firebirds . Tutaj postawiono na podkreślenie charakteru balladowemu, ale także tutaj, dzięki ciekawej aranżacji, piosenka ciągle przyciąga swoją innością.

Zostaw komentarz

*

code