Skip to content
11 lis / admin

O coverach (prawie) wszystko – „Havana”

To chyba najmłodsza piosenka w naszym coverowym cyklu. Tak, aż trudno uwierzyć, że ten wielki przebój ostatnich lat ma zaledwie 3 lata! Jego pierwszą wykonawczynią jest Camilla Cabelo, która płytą z tą piosenką debiutowała. Utwór z gościnnym udziałem rapera Young Thug stał się szybko wielkim światowym hitem. Lepszego startu na muzycznej scenie nie można sobie wyobrazić.

2 miesiące po premierze ukazał się remix, a w nim inny raper, pochodzący z Puerto Rico Daddy Yankee, wykonujący fragment swojej partii po hiszpańsku. Zresztą cały utwór w takim właśnie latynoskim charakterze jest utrzymany, czym artystka przypomina o swoich kubańskich korzeniach.

Kiedy zacząłem się interesować pochodzeniem piosenki zdziwiłem się, że to całkiem nowy utwór. A cały czas miałem podejrzenia, a nawet przekonanie, że to nowoczesna wersja czegoś starego. Dlaczego? Utwór jest tak sprytnie napisany, że rzeczywiście może nas zmylić – popowa piosenka inspirowana salsą, z podszyciem R&B i fragmentami rapu, czyli wszystko to, co może przyciągnąć masowego słuchacza. I pewnie dlatego zdobyła taką popularność.  Swoje nowe życie piosenka otrzymała po wykonaniu wokalnej grupy Pentatatonix. Ten zespół znany jest z coverowania najnowszych hitów, pewnie dlatego jest też bardzo popularny wśród młodych słuchaczy. To wykonanie jest wyjątkowo kreatywne, nie ma wokalnego cwaniakowania, ani chodzenia na skróty – bardzo solidna robota.

Popularność wersji zespołu Pentatonix przyczyniła się do nowego, obszernego rodziału w życiu piosenki – wykonań przez różne formacje wokalne, od 3-osobowych, do dużych chórów. Tutaj niestety bardzo wyraźnie słychać wzorowanie się na na Pentatonix, więc nic ciekawego się nie dzieje. Są jednak 2 nagrania, których warto posłuchać. Ciekawa jest wersja wykonana przez wieloosobowy zespół Fuego. Tu sporo dzieje się w harmonii, jest pomysłowo i atrakcyjnie, ale można niestety odnieść wrażenie, że to zapisanie się do wyścigu z zespołem Pentatonix, a nie wzorowanie się z wersją pierwotną.

Dla urozmaicenia proponuję posłuchać kwartetu Berywam, który zrobił zabawy stylem. Ten eksperyment pokazuje, że możliwości wykonwacze są nieograniczone, a limitowane jedynie wyobraźnią wykonawcy.

Pozostając przy zabawach stylistycznych posłuchajmy 3 różnych propozycji. Konkarah i LUT proponują wersję reggae. Tutaj Havanę zamieniono na Jamajkę, ale próba zrobienia z tego reggae jest nieco na siłę. Nawet umieszczone w tych samych miejscach fragmenty rapowe dowodzą, że to jedynie kopia. Ale godna posłuchania.

Podobne wrażenie możemy mieć słuchając kanadyjskiego zespołu Our Last Night. To nagranie w konwencji ciężkiego rocka jest cokolwiek dziwaczne. Zwróciłem jednak na nie uwagę. I pewnie o to muzykom chodziło.

Kończymy wersję tzw. domową, ostatnio bardzo popularną zabawą, kiedy muzycy amatorzy bawią się konwencją. Tutaj, w wykoananiu Walk off the Earth niby nic wielkiego się nie dzieje, a jednak jest to propozycja kreatywna. Bo chyba o to chodzi, aby muzyka wyzwalała w nas potrzebę do poszukiwań i muzycznej zabawy.

 

Zostaw komentarz

*

code