Skip to content
7 sierpień / admin

O coverach (prawie) wszystko – „Hot Stuff”

To jedna z bardziej znanych piosenek Donny Summer, pierwszy singiel z siódmego albumu artystki, „Bid Birls”   z 1979 roku. I ktoś to dobrze zaplanował, bo wokalistka, wcześniej kojarzona z muzyką disco, nagle zaprezentowała coś nieco innego. Co prawda nadal poruszamy się w obszarach tanecznych, ale dzięki świetnej produkcji Petera Bellotte i Giorgio Morodera możemy usłyszeć nowoczesne, rockowe brzmienie. Do tego przysłużył się także ze swoją charakterystyczną solówką Jeff „Skunk” Baxter, gitarzysta zespołu Steely Dan. I tak „Hot Stuff” stał się wielkim przebojem.

Szukając nowych nagrań natknąłem się na mnóstwo wykonań zespołów okolicznościowych,  można wręcz odnieść wrażenie, że nie ma wesela, na którym nie zabrzmi ta piosenka.  Ale nawet słuchając wersji bardziej artystycznych trudno nie odnieść wrażenia, że nowym wykonaniom trudno odciąć się od wersji oryginalnej. Głównie tutaj chodzi o wstęp instrumentalny, który nadaje piosence kształtu – można więc po raz kolejny się zastanowić co może podlegać, a co nie powinno być „coverowane”. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że cała strona instrumentalna jest częścią koncepcji wykonawczej, a nie dzieła rozumianego jako tekst z linią melodyczną, to żywe kopiowanie wokaliz czy solówek instrumentalnych jest „kradzieżą” intelektualną. Z drugiej jednak strony – są takie piosenki, jak właśnie „Hot Stuff”, których elementy aranżacji są z nią tak mocno związane, że trudno sobie je bez nich wyobrazić.

Obok wspomnianych wykonań okolicznościowych są także liczne próby remixów, jak choćby ten najnowszy – hit muzyki klubowej 2018 roku opracowany przez Ralphi Rosario i Ericka Ibiza. Ta wersja zyskała sporą popularność w środowiskach klubowych, więc wspominamy o niej głównie dla porządku.

A można inaczej – amerykański girls-band Pussycat Dolls nagrał wersję, która może zaskoczyć, jako że zespół osadzony w muzyce tanecznej zrobił sporo dla „odklejenia się” od oryginału. Tak naprawdę, to dzięki niewykorzystaniu wstępu instrumentalnego z oryginału i zmianie linii melodycznej zwrotki możemy tu mówić o wariacji, albo nowym utworze inspirowanym piosenką „Hot Stuff”.

Jako ciekawostkę można potraktować rockowe wykonanie Leo Moracchioli. Tutaj niewiele się wydarzyło oprócz przeniesienia piosenki do innej stylistyki. I pewnie byłoby to ciekawe, gdyby nie zagranie na gitarze wstępu instrumentalnego znanego z pierwotnego wykonania, w ten sposób wykonanie traci swoją wiarygodność i bliżej jej do pastiszu.

A przecież przetransportowanie piosenki do innej stylistyki to nic nowego, tu jednak chodzi o zachowanie umiaru. Za taką można potraktować wersję bossa novy w wykonaniu Groove da Praia.

Na koniec zostawiłem wykonanie China Moses. Akompaniament big bandu wynosi piosenkę w inne, eleganckie obszary, jakbyśmy słuchali piosenki sprzed wielu lat.

Do tej piosenki podchodziłem wielokrotnie, za każdym razem odkrywając, że ilość, a zwłaszcza jakość nowych wersji jest niewystaczająca. Teraz jednak, mimo że niewiele się zmieniło, podaję „Hot Stuff” jako przykład piosenki, która jest bardzo trudna w szukaniu nowych ścieżek. A może jej czas na prawdziwe odkrycia jeszcze nie nadszedł?

 

 

Zostaw komentarz

*

code