O coverach (prawie) wszystko – „I Just Can’t Stop Loving You”
Dziś o kolejnej piosence z kultowego albumu „Bad” z 1987 roku. Za jej autora uważa się Michaela Jacksona, ale dziś już wiemy, że prawa do wielu utworów artysta kupował od mało znanych twórców, dla których była to jedyna możliwość zarobkowania. Co by nie powiedzieć, to talent rozpoznania potencjału w piosence, to też niezła umiejętność.
„I Just Can’t Stop Loving You” była pierwszym singlem wspomnianego albumu, co dziś brzmi jak sensacja, bo nieco później okazało się, że było tu kilka piosenek, które bardzo szybko stały się wielkimi hitami, jak choćby „Man in the Mirror”, czy „Smooth Criminal”, nie mówiąc o piosence tytułowej.
Piosenkę Jackson wykonał w razem z Siedah Garrett – tutaj też ciekawa historia, bo od początku założono, że to będzie duet. Poszukiwania kandydatki trwały długo. Artysta odrzucił dwie wcześniejsze propozycje, ostatecznie, za namową Quince Jonesa, producenta albumu, Jackson zaakceptował jego protegowaną. Ta młoda wokalistka o zaszczycie zaśpiewania z wielką gwiazdą dowiedziała się w dniu nagrania, a dzięki niemu jej nazwisko jest znane do dziś.
Chyba nikomu kto zna twórczość Michaela Jacksona nie trzeba wyjaśniać, jak wartościowe są wszystkie jego to utwory. Najlepszym potwierdzeniem są ich wersje instrumentalne, pozbawione całej otoczki wykonawczej, którą artysta epatował. Najlepszym potwierdzeniem klasy kompozycji jest wykonanie Davida Benoit.
Inaczej, mniej zachowawczo do kompozycji podszedł gitarzysta Chack Loeb. Jego wersja jest nieco lżejsza, ale jakby więcej w niej radości i luzu.
Wykonań wokalnych jest stosunkowo mało, oczywiście tych, które nie są zwykłą kopią. James Ingram i Gloria Estefan przygotowali swoją wersję na koncert upamiętniający Michaela Jacksona. I właściwie to wykonanie niczym się nie wyróżnia, gdyby nie głos wokalistki, bo akurat tę charakterystyczną barwę można rozpoznać bez problemu – możemy więc mówić o wykonaniu zwracającym uwagę.
Podobnie jest przy próbie zmiany stylistyki, jak to zrobił Toby Love. Jego wersja nie zmienia ani melodii, ani nawet ogólnego charakteru piosenki. Natomiast zaśpiewanie jej częściowo po hiszpańsku, w stylu bachata, na pewno zmienia nieco jej oblicze.
Jak zwykle w przypadku piosenek Michaela Jacksona nowych, interesujących wersji jest niewiele. To dobrze, bo nie ma nic gorszego, jak ściganie się z ideałem, ze świadomością, że jest to czas zmarnowany. Dlatego na koniec zostawiłem nagranie zespołu Duwende, który cały album poświęcił piosenkom tego wielkiego artysty. Tutaj jest jakaś kreacja i próba odczytania piosenki w inny sposób. I takie podejście jest godne szacunku!








