Skip to content
17 Mar / Wojtek

O coverach (prawie) wszystko – „Lately”

Właśnie odkryłem, że po napisaniu artykułów o ponad 200 piosenkach, zapomniałem o jednej z piękniejszych w dorobku Stewiego Wondera. Kilka lat temu, opracowując całościowo materiał tego artysty przyjrzałem się coverom niektórych jego utworów. I nawet przy tej okazji ta piosenka mi umknęła. Taki skandal muszę szybko naprawić.

Piosenka powstała w najlepszym dla Wondera okresie i ukazała się w 1980 roku na albumie “Hotter then July”. Aż trudno uwierzyć, że ta piękny utwór nie znajduje się na liście największych przebojów artysty, bo dla mnie to jedna z piękniejszych ballad w historii muzyki. Ale z drugiej strony nic dziwnego, że w opracowaniach nt. Wondera wymienia się kilka innych hitów. Przecież to wybitna postać muzyki XX wieku – zdobywając 25 statuetek Grammy jest na 4. miejscu listy laureatów tej najważniejszej nagrody muzycznej.

W 1993 roku specjalizująca się w R&B gupa Jodeci nagrała wersję, która stała się wizytówką zespołu. Właściwie nie można tu mówić o szczególnej kreatywności, bardziej próbie lekkiego odświeżenia piosenki. I właśnie oto także chodzi, aby nieco zapomniane utwory przypominać i w ten sposób poszerzać, a przede wszystkim odmładzać krąg odbiorców.

Bardzo znaną, instrumentalną wersję nagrał George Benson. Warto przypomnieć, że ten znakomity gitarzysta znany jest głównie z występów wokalnych. Dlatego warto docenić tę wersję, w której artysta postawił na nastrój i pokazanie piękna muzyki Wondera.

Bardzo wdzięczną wersję nagrała austriacka wokalistka jazzowa młodego pokolenia Simone Kopmajer. Tu także nie ma popisywania się. Artystka, szanując oryginał, zmieniła jedynie stylistykę, dodając piosence lekkiej pikanterii.

Kończymy nagraniem, które zainspirowało mnie do przyjrzenia się tej piosence. Amerykański chór pokazuje, że arcydzieła współczesnej muzyki można wykonać także nieco ambitniej. Mnie zachwyciło indywidualne podejście każdego chórzysty, który przeżywa, jakby śpiewał sam. A efekt jest piorunujący, bo przy tym pojedynczym zaangażowaniu słyszymy bardzo spójne, perfekcyjne wykonanie zespołowe. W dodatku niełatwa harmonia i skomplikowana, często zmieniająca się konstrukcja, stanowią dodatkową trudność, którą mogą pokonać jedynie ci najlepsi. Podejrzewam, że Stewie Wonder był zachwycony tym wykonaniem.

 

 

Zostaw komentarz

*

code