Skip to content
16 gru / admin

O coverach (prawie) wszystko – „Purple Rain”

To jedna z bardziej znanych piosenek Prince’a, a dzięki licznym nowym wykonaniom ciągle obecna w naszym życiu. Piosenka powstała w 1984 roku jako utwór tytułowy albumu stworzonego z zespołem The Revolution. Można powiedzieć, że album powstał na zamówienie, stanowił bowiem ścieżkę dźwiękową do filmu pod tym samym tytułem, z Prince’em w roli głównej. Utwór szybko stał się wielkim hitem, a cały album został uznany za jeden z ważniejszych w latach 80., zaraz po płycie „Thriller” Michaell’a Jackson’a. Piosenka zajmuje 144 miejsce na liście wszech czasów magazynu Rolling Stones, znalazła się także w „500” najważniejszych piosenek w zestawieniu Rock and Roll of Fame.

Sam Prince wyjaśnił znaczenie piosenki jako pojawianie się kolorów krwi na niebie, kiedy niebieski łączy się z czerwonym, co w efekcie daje nam właśnie tytułowy kolor, a purpurowy deszcz  to nawiązanie do końca świata. Tytuł piosenki został zapożyczony z utworu z 1972 roku „Ventura Highway” zespołu America.

Piosenka doczekała się wielu wykonań, ale głównie tzw. okazjonalnych, czyli stworzonych na potrzeby koncertów upamiętniających pamięć autora piosenki.  Są tu wykonania Maroon 5, Beyonce, Jennifer Hudson, Jessie J. i wielu innych znanych artystów. Wybrałem nagranie Gregory Portera, reprezentujące solidne podejście do piosenki, bez popisywania się i zbędnych ozdobników.

Podobną w założeniu wersję, bo także z orkiestrą nagrał Cory Henry. Towarzyszy mu specjalizująca się w towarzyszeniu artystom rozrywkowym Metropole Orchestr. W tej  wspaniałej, artystycznej wersji głównie można się zachwycać partią instrumentalną, ale też warto zwrócić uwagę na powściągliwość wokalisty, który swoją koncepcję oparł na opowiedzeniu nam ciekawej historii.

Na tle tych bogatych brzmieniowo wersji zupełnie inaczej brzmi wykonana jedynie z fortepianem propozycja Miche Braden. Jej wykonanie w konwencji tradycyjnej pieśni bluesowej mocno zmienia nasze dotychczasowe wyobrażenie o piosence. Można powiedzieć, że w tym nagraniu słyszymy nowe wartości, które wcześniej mogły nam umknąć.

Jeszcze spokojniej i delikatniej jest w wersji Kwaye. W takich momentach słyszymy zupełnie inne odcienie, dzięki nim dochodzimy do wniosku, że o końcu świata każdy z nas myśli inaczej, i nie zawsze musi to być krzyk rozpaczy. A jeśli się w finale tego wykonania pojawia, to brzmi zupełnie inaczej, dramatycznie i autentycznie.

Zmieniając nastrój, posłuchajmy jak ten utwór rozumieją artyści azjatyccy. Koreański boysbanb Ateez nagrał wersję nieco inną, a w połączeniu z rapem wyróżniakącą się od mnóstwa wykonań tej piosenki. I może nie jest to jakaś wybitna propozycja, ale należy docenić artystów, że poradzili sobie z klątwą kultowego nagrania oryginalnego.

Kończymy nagraniem skupiającym się na muzyce. Fakt wykonania piosenki przez Ursell w stylistyce smooth jazzowej świadczy o muzycznym potencjale piosenki. Bo „Purple Rain” to piosenka kultowa pod wieloma względami, ale jednak kompozycja jest tutaj kluczowym elementem sukcesu.

 

 

 

Zostaw komentarz

*

code