O coverach (prawie) wszystko – „Riders on the Storm”
„Riders on the Storm” jest niewątpliwie jedną z ważniejszych piosenek w dyskografii The Doors. Jej fenomen to na pewno nie kompozycja, bo ta jest niezwykle prosta, oparta na kilku zaledwie dźwiękach. Utwór napisany w ambitusie kwinty (rozpiętość między najwyższym i najniższym dźwiękiem) sprawia wrażenie, że może być zaśpiewany przez każdego. Główny sukces to aranżacja piosenki – partia fortepianowa naśladująca krople deszczu, zwarta sekcja rytmiczna i długie improwizacje instrumentalne. Na tym tle oszczędna i raczej nie imponująca partia wokalna brzmi nieco egzotycznie.
www.youtube.com/watch?v=Wbx6gULYNbc
Piosenka ta jest szczególna w dyskografii The Dorrs jako ostatnia nagrana przez ten legendarny zespół. Krótko po premierze utworu wokalista grupy Jim Morrison umiera. Piosenka, która na koncertach była wykonana jedynie 2 razy, dzięki swojemu świetnemu debiutowi w mediach bardzo szybko staje się wielkim przebojem, a w 2009 roku zostaje wpisana na listę Grammy Fame of Hall.
Przegląd ciekawych nagrań zaczynamy od wersji przewrotnych, czyli zaprzeczenia tego, że mamy do czynienia z mało ambitnym utworem muzycznym. Wersja nagrana przez kontrowersyjnego skrzypka Nigela Kennedy’ego znacznie wzbogaca pierwowzór. W takim otoczeniu pierwotna melodia nie wydaje się uboga – mamy tu więc kolejny dowód na to, że o sukcesie utworu nigdy nie może decydować tylko jeden element. Czasami inna koncepcja, aranżacja, czy zaskakująca stylistyka mogą znacznie zmienić oblicze utworu. W tym przypadku trudno jest mówić o nowej wersji starej piosenki, bo raczej jest to wariacja na jej temat.
www.youtube.com/watch?v=6vIxwAV35dc
Również w przypadku nagrania Carlosa Santany możemy mówić jedynie o wykorzystaniu krótkiej melodii do zupełnie nowego muzycznego pomysłu. Warto odnotować, że świetną partię wokalną nagrał tutaj Chester Bennington, wokalista Linking Park.
www.youtube.com/watch?v=hGTengzeYG0
Wersje instrumentalne, których jest zadziwiająco bardzo dużo, kończymy nowoczesnym odczytaniem przez współtwórcę piosenki, pianistę The Doors. Ray Manzarek w duecie z trębaczem Bal pokazali, że każdy utwór, w związku z jego starzeniem się, należy nieco odświeżyć. Takie próby, które nie szukają udziwnień, a jedynie z szacunku dla oryginału, popychają go do przodu, imponują mi najbardziej.
www.youtube.com/watch?v=yHBj5slTgqo
Po tych artystycznych i raczej spokojnych wersjach instrumentalnych czas na nieco zaskakujące propozycje wokalne. Na początek próba bardzo odważna – Snoop Dogg pozwolił sobie na wykorzystanie utworu do swojej rapującej wypowiedzi. Za każdym razem, kiedy współczesny raper bierze się za ikonę muzyki, można mieć mieszane uczucia i pytanie, czy to jeszcze jest inspiracja, czy już jedynie zwykła bezczelność. Mnie jednak takie eksperymenty najczęściej przekonują, bo muzyka, jak wszystko co nas otacza, zmienia się bardzo i prawdopodobnie w szerszej perspektywie okaże się, że właśnie takie zabawy pomogły muzyce ewoluować i rosnąć razem z gadżetami tego świata.
www.youtube.com/watch?v=XiuHM_vtEFA
Ciekawą wersję nagrał Senor Coconut. Jego oryginalność to zaadoptowanie piosenki do stylizacji latynoskiej, dzięki czemu z utworu mrocznego i tajemniczego powstaje kawałek taneczny. Najciekawsze w tej próbie jest jednak zwodzenie słuchacza – utwór zaczyna się podobnie jak oryginał, po czym stopniowo wchodzi w tę radosną stylistykę, po drodze jednak zdarzają się niespodzianki. Sądząc po innych nagraniach tego artysty koncepcja zwodzenia słuchacza w tym przypadku jest świadomą decyzją artystyczną. Brawo!
www.youtube.com/watch?v=8jZhivKY62s
Megan Washington, poszukująca australijska wokalistka poszukująca, nagrywa wersję zgodną z jej ideałami. W tej wersji, bardzo ciekawej muzycznie, wartość refleksyjna przenika się z tajemniczością. Całość jest mądra i po prostu smaczna.
www.youtube.com/watch?v=mAiBC2xyCgc
Na zakończenie zostawiłem wykonanie najbardziej zaskakujące. The Jolly Boys, zespół grający w stylu mento (wczesna odmiana ska), swoją ascetyczną, odartą od showbiznesowego blichtru wersją pokazuje, że jedyną granicą w muzyce jest próg gustu słuchacza i ewentualnie bariera dobrego smaku. W tym przypadku wszystko jest raczej na swoim miejscu.
www.youtube.com/watch?v=7uQWLdcJFxg
Przykład piosenki „Riders on the Storm” może być najlepszym dowodem na to, że muzyka to nie tylko linia melodyczna przewodniego motywu. Nowe wersje w najlepszy sposób pokazują, że wyobraźnia artysty ogarniająca wszystkie warstwy piosenki, może uczynić wiele dobrego. Niestety znacznie częściej bywa wręcz odwrotnie, jednak brakiem artystycznej wyobraźni nie będziemy się dziś zajmować.








