Skip to content
21 lis / admin

O coverach (prawie) wszystko – „Sorry Seems to Be the Hardest Word”

Aż trudno uwierzyć, że ta piosenka ma prawie 50 lat. Tak, Elton John napisał ją w 1976 roku i do dziś uważa za jedną z ważniejszych w swoim dorobku, umieszczając  ją w każdym zestawie z cyklu „the best”. Autorem tekstu jest Bernie Taupin, stały współpracownik artysty, współtwórca wszystkich najważniejszych przebojów Eltona Johna.

Kiedy przeglądamy nowe wersje piosenki odkrywamy, że jest ich bardzo mało. To bardzo dziwne, zwłaszcza że piosenka jest bardzo atrakcyjna i aż prosi się o śpiewanie. Zacznę od bardzo znanej wersji z 2002 roku w wykonaniu boys-bandu Blue. Piosenka stała się jedną z bardziej znanych w repertuarze formacji, a w popularności pomógł występujący tutaj gościnnie sam Elton John. Nie ma w tym wykonaniu nic specjalnego, jedynie nieco nowocześniejsze odczytanie piosenki – klasyczne wykorzystanie znanego utworu do zwiększenia swojej atrakcyjności.

Za to bardzo osobiście utwór potraktował Joe Cocker. To kolejna piosenka, która artysta przysposobił i sprawił, że była częścią jego żelaznego repertuaru.

Podobnie jest w przypadku wersji, którą nagrała Diana Krall. Jej interpretacja jest bardziej delikatna, kobieca, a piękna aranżacja podkreśla znakomitą kompozycję.

I jeśli jesteśmy przy wersjach mistrzowskich, to teraz koniecznie czas na to, co zrobił Ray Charles. Wydany przez niego w 2004 roku album „Genius Loves Company” to duety ze świetnymi artystami, towarzyszą mu m.in.: James Taylor, Norah Jones, B.B. King i Van Morrison. Jedną z moich ulubionych jest właśnie „Sorry Seems to Be the Hardest Word” w duecie z autorem piosenki.

Najnowsza jest wersja Mary J Blidge. Ta artystka R&B, znana z bardzo ekspresyjnych wykonań, tutaj staje się liryczna. Całe wykonanie, łącznie z bardzo oszczędnym akompaniamentem robi wrażenie.

Dla kontrastu nagranie, którego dokonała także Amerykanka, Lydia Gray. To także wersja liryczna, ale jakże inna. Ograniczenie akompaniamentu do gitary (i fragmentami skrzypiec) sprawia, że piosenka jest jeszcze bardziej liryczna. Klasyczna ballada. To przykład na to, że liryzm może mieć wiele odcieni.

Już dawno nie miałem tak dużej przyjemności w odkrywaniu nowych wersji. Bo jak pisałem na początku, jest ich bardzo mało, ale za to są to propozycje bardzo wartościowe, takie, które podkreślają mistrzostwo pierwowzoru. I może dobrze, że za dobre, bardzo znane  piosenki zabierają się artyści odpowiedzialni.

Zostaw komentarz

*

code