Skip to content
31 lip / Wojtek

Oki – „REKLAMACJA’47” [RECENZJA]

To kolejny w tym roku „wielopłytowy” album polskiego rapera. Nie rozumiem tej mody, chociaż biorąc pod uwagę poziom tych wydań łatwiej to nazwać plagą. Oki także, jak jego poprzednicy, nie miał pomysłu, oprócz chęci pokazania obszernego materiału.

Podział na cztery płyty pozornie nie ma sensu, zwłaszcza, jeśli jedna z nich to tylko dwa utwory. Kiedy jednak przyjrzymy się bliżej, to widać wyraźny podział na poziom utworów, a o to chyba artyście nie chodziło? W płycie nr 1 jest najciekawiej. W otwierającym ją „My love” z udziałem amerykańskiego rapera MGK jest całkiem przyzwoicie. Za chwilę jest jeszcze osobisty i odważny „shoota!!!” – to chyba nie przypadek, że w obu za muzykę odpowiada @tutowy, sprawny, doświadczony producent. W tej czteroutworowej części jest nawet interesująco, a pojawiający się głos w wysokim rejestrze jest jeszcze zjadliwy i uzasadniony.

Płyta nr 2 to największe nieporozumienie, mieszanka populistycznych klimatów z przypadkowymi gośćmi, którzy mieli uatrakcyjnić cały album. Nie pomaga Ewa Farna w „jeszcze raz?”, również  szkodzi Sobel w „w razie w”.

W albumie nr 3 odnotuję jedynie fragment utworu „nic już nie będzie jak kiedyś ehh”: „Wiem, kurwa, więcej o hip-hopie niże te kryptogeje / Nie mam nic do nich, mój braciak od dźwięku też jest gejem.”

Pyta nr 4 to najciekawszy w tym wydawnictwie utwór, bo udział Dawida Podsiadło w “bluzie taty” to najlepsze, co artystę mogło spotkać. Ale żeby nie było tak słodko, to za chwilę Sobel w “szarym bloku”. I dobrze, że już się skończyło.

6/10  
Zostaw komentarz