Skip to content
2 cze / Wojtek

Opole się broni?

Dawno, dawno temu był sobie festiwal piosenki w Opolu. Wielkie święto polskiej muzyki. Wszyscy na nie cały rok czekali i było na prawdę odświętnie i podniośle. Dziś, w czasach kiedy każda gmina może zaprosić (na odsłonięcie pomnika lub dożynki) każdego artystę, ranga tej imprezy mocno zmalała. Po prostu kolejne plenerowe koncerty.

W pierwszym dniu zainteresowały mnie 2 koncerty. Najpierw „Szalone lata 60-e”. Typowa składanka z przypadkowymi wykonawcami, bo w tym koncercie mógłby zaśpiewać niemal każdy i poziom byłby nie gorszy. Miało być nowocześnie i kreatywnie, było nudno! Nawet niezastąpiony Wojciech Mann i dobra orkiestra nie byli w stanie uratować tej katastrofy. Wokaliści wyszli, zaśpiewali, zainkasowali i pojechali. Szkoda, że żadnemu z nich nie udało się nawet zbliżyć do poziomu pierwowzoru. Jedynie dwóch wykonawców wykazało się jakąkolwiek kreatywnością. Występy Kamila Bednarka i kapeli Eney miały prawo się obronić, bo było w nich coś więcej niż zwykłe odśpiewanie piosenki. Branie się za cover bez konkretnego powodu i pomysłu powinno być karalne!!!!

Debiuty, niegdyś okno na świat SZOŁ BIZNESU, to dziś kolejna okazja do pokazania się. Tylko po jaką cholerę funduje nam się kolejny talenshow? Ten koncert nie różnił się niczym od koncertów produkowanych przez kilka stacji telewizyjnych szukających nowych gwiazd. A właściwie różnił się, bo poziom debiutów był słabszy, niż np. uczestników finału Must be the Music.  Fakt, że ten koncert odbył się chwilę po tym z piosenkami z lata 60-ych,  skłania do smutnego wniosku – jedyną różnicą 2 koncertów był repertuar, bo poziom był tak samo atrakcyjny :oops:.

Zastanawiam się, co mogliby zrobić organizatorzy, aby koncert debitów reanimować?  Może niezłym pomysłem byłoby zaproszenie do niego finalistów z kilku popularnych talentshow? Wtedy mogłaby się odbyć bezpośrednia rywalizacja. Obawiam się jednak, że to mogłoby się sprowadzić do rywalizacji pomiędzy stacjami TV, więc zapewne niektóre z nich (a jedna na pewno) nie byłyby taką zabawą zainteresowana. Drugim pomysłem może być dawanie debiutantom repertuaru premierowego, napisanego dla nich przez uznanych twórców. Ale to pewnie też nie jest takie łatwe. Dlatego więc mamy formułę funkcjonującą od 50 lat. Nuda, nuda, nuda.

A wracając do koncertu debiutantów…Bałem się, że pomysł wyłaniania zwycięzcy przez widzów może być krzywdzący. No i znowu mile mnie zaskoczono. Wgrała Joanna Kondrat!!! Jestem przekonany, że wokalistka wykorzysta ten sukces, bo to wspaniała, świadoma artystka. Jej płyta „Samosie”  jest świetna. Brawo Asiu!!!

W koncercie debiutów był tylko jeszcze jeden wykonawca zasługujący na uwagę – formacja Sinusoid. Jednak ich występ był chyba (prawdopodobnie ze względów technicznych) nie do końca udany i pewnie trochę za bardzo ambitny. A szkoda.  😡

Jeden komentarz

zostaw komentarz
  1. seara.pl17 / 28 gru 2012

    Bardzo fajny wpis. Dużo się dowiedziałem. Trzeba będzie przejżeć całą stronę 🙂
    Pozdrawiam i zapraszam na moją stronę.

Zostaw komentarz

*

code