Skip to content
15 mar / admin

Pat Metheny – „Road to the Sun” [RECENZJA]

Od czasu gdy odkryłem tego artystę mój gust muzyczny nieco się zmienił, ale powędrował właśnie w kierunkach, które wyznacza Pat Metheny. I może nie wszystkie jego albumy są równie imponujące, to na pewno jest to muzyk, które na przełomie wieków stał się symbolem kreatywności muzycznej. I niezwykłej aktywności, bo 50 albumów to dorobek niebywały. Nawet jeśli nie przejmiemy się tą ilością, to uznanie, jakie większość tych krążków zdobyła jest argumentem bezdyskusyjnym. W dodatku  20 nagród Grammy, ale, co jest chyba jeszcze ciekawsze, nominacje do tego zaszczytu Metheny otrzymał aż w 13 różnych kategoriach – oprócz najbardziej oczywistych jazzowych są tu też takie dyscypliny, jak: wykonawca instrumentalny, wykonawca rockowy, kompozycja instrumentalna, album new age, aranżacja i instrumentalny wykonawca country.

Najnowszy album pokazuje, że artysta nie skończył swoich podróży w nieznane. W każdym razie nieznane dla nas, bo tym razem Pat Metheny występuje wyłącznie jako kompozytor. Słyszymy dwa utwory cykliczne, do których zaprosił uznanych muzyków, także nagradzanych już Grammy. Najpierw jest czteroczęściowy „Four Path of Light” wykonywany przez wybitnego amerykańskiego gitarzystę Jasona Vieaux’a. Utwór można uznać za cykl etiud, w których problemy techniczne mają pokazać maestrię wykonawcy. I nie będzie to chyba kompozycja, która zagości w salach koncertowych. Ale za to dużą karierę sceniczną wróżę sześcioczęściowej „Road to the Sun” wykonanej przez Los Angeles Guitar Quartet. Tutaj króluje piękna melodia, niektóre motywy melodyczne wydają się znajome, jakby już wcześniej wystąpiły w innych utworach. A może to właśnie siła stylu kompozytorskiego? To na pewno będzie utwór często wykonywany, zwłaszcza że został dla tego kwartetu specjalnie napisany – życzeniem muzyków było, aby kompozycja była nieco dłuższa niż standardowe 3 minuty, ale Metheny tak się „zapomniał” w procesie twórczym, że powstała dużo dłuższa, piękna kompozycja.

Tym materiałem Pat Metheny wchodzi do sal koncertowych, gdzie wśród odświętnie ubranej widowni znajdą się zapewne i tacy, którzy nazwisko tego kompozytora usłyszą po raz pierwszy. I bardzo dobrze, niech się uczą:-)

9/10

 

Zostaw komentarz

*

code