Skip to content
19 gru / Wojtek

Pentatonix – „Christmas in the City” [RECENZJA]

Nowy album tej grupy. Szósty bożonarodzeniowy. Ciekawe skąd artyści biorą tyle repertuaru, żeby za każdym razem nagrywać nowe piosenki? No właśnie, zawartość tego krążka to największa porażka.

Tytułowa piosenka to jeden z kilku nowych utworów. I ten kierunek jest tu najciekawszy, chociaż trudno nie oprzeć się wrażeniu, że piosenki premierowe brzmią podobnie do wielu świątecznych hitów.

Największym zgrzytem jest włączenie do tego materiału piosenek nie na temat, na zasadzie:  zostało jeszcze trochę miejsca, więc nagrajmy tu cokolwiek. Już kilka lat wcześniej nie mogłem uwierzyć, że w albumie świątecznym znalazło się „Hallelujah” Cohena. Teraz jest gorzej, bo tych przypadkowych piosenek jest jeszcze więcej.

Pomijając zawartość krążka, trzeba podkreślić, że poziom wykonawczy zespołu bardzo się rozwinął. Dobre aranżacje i często perfekcyjne brzmienie wielogłosowe to już coś. Szkoda, że we fragmentach solowych ciągle odzywają się ciągoty do klimatów komercyjnych. I pewnie dlatego uwagę zwraca pan śpiewający w „I’ve Got To Keep Me Warm”, na chwilę robi się interesująco. Do czasu, kiedy odkryjemy, że to historyczne nagranie Franka Sinatry, do którego Pentatonix dołożył wokalne harmoniczne tło. Pomysł ciekawy. I to niestety jeden z nielicznych momentów, kiedy możemy się tym albumem cieszyć.

6/10

Zostaw komentarz