Skip to content
11 sie / Wojtek

PJ Morton – „Saturday Night – Sunday Morning” [RECENZJA]

To już dziesiąty studyjny album artysty. Zastanawiam się, kiedy PJ Morton znajduje na to wszystko czas, bo nagranie tych albumów w ciągu 20 lat, do tego pięciu koncertowych to już sporo roboty. A pamiętajmy, że PJ Morton ciągle jeszcze występuje z zespołem Maroon 5 jako jego pianista. „Saturday Night – Sunday Morning” to płyta inna niż większość poprzednich, uduchowiona i poświęcona Bogu.

Tytuł albumu nawiązuje do powieści Alana Sillitoe i filmu z 1960 roku pod tym samym tytułem, który do dziś jest symbolem zmiany pokoleniowej i społecznej w Wielkiej Brytanii. Do tych dzieł, głównie książki, nawiązuje wielu artystów anglojęzycznych. Z kolei Morton skupia się na duchowości, co jest zrozumiałe – ojciec artysty był biskupem Czarnego Kościoła, który opierał się na dualizmie duchowym.

18 utworów podzielono na dwa albumy. Muzycznie jest podobnie do wszystkich wcześniejszych płyt artysty, chociaż chyba najmniej jest tu podobieństwa do Stewiego Wondera, a to był dotychczas znak charakterystyczny muzyki PJ Mortona. Artysta porusza się w różnych klimatach, na zmianę radosnych, stworzonych do wspólnego śpiewania, albo tych bardziej uduchowionych, jak w „Protect My Heart”, „Bless His Name” i ciekawie zaaranżowanej „Listened To You”. Muzycznie też wyróżnia się „Can We Try Love Again” z mocno osadzonym rytmem akompaniamentu.

Ten album w całości składa się z pieśni skierowanych do Boga, i może poziom tekstów nie jest powalający, ale życzyłbym każdemu kościołowi, żeby takie utwory się w nim wykonywało.

9/10
Zostaw komentarz