Skip to content
3 kwi / Wojtek

PRO8L3M – „Widmo” [RECENZJA]

 

"Widmo" – przesłuchanie nr 1 – chyba jest dobrze

"Widmo – przesłuchanie nr 5 – chyba nie jest dobrze

"Widmo – przesłuchanie nr 10 – nadal nie jest dobrze, ale ciągle nie do końca wiem dlaczego. Słucham dalej:-(

PRO8L3M – duet z charakterem

Zdobyli naszą scenę błyskawicznie. Ich tegoroczna nominacja do Fryderyka była już sporą nobilitacją. Zresztą to chyba jedyna nominacja w kategorii rap i hip-hop, która mnie nie dziwiła. Dlaczego? Bo pominięto kilka  świetnych albumów (Syny, Słoń, 2 Sławy) koncentrując się na komercji. W tym towarzystwie obecność świeżego PRO8L3M było egzotyczna. Jeszcze bardziej zaskakujące było przyznanie aż 3 statuetek ex equo. Zaliczenie do tego grona debiutantów tak na prawdę  było ich zwycięstwem, bo dla mnie triumfatorem w tej kategorii był właśnie PRO8L3M. Kiedy ten cały fryderykowy bałagan się rozgrywał zespół był już gotowy z nową płytą. Nie wiem, czy czekano z premierą celowo, ale spodziewam się, że ci, którzy słuchają tej kapeli i hip-hopu w ogóle, jakoś nieszczególnie przejmują się jakimiś polskimi nagrodami przyznawanymi przez napuszoną branżę.

https://www.youtube.com/watch?v=LbByBWDvHOA

"Widmo" mogło być wydarzeniem.

Po ich poprzednim albumie miałem spore oczekiwania. I pewnie to przeszkodziło mi w spokojnym słuchaniu, bo jeśli spodziewasz się czegoś wyjątkowego, a dostajesz raczej przeciętność, to odbiór jest jeszcze gorszy. Co więc tym razem zawiodło? Głównie teksty. Bo kiedy w otwierającym "Prawdy nie mówi nikt" jest całkiem nieźle, nagle pojawiają się kompletnie tu niepasujące przekleństwa, a kończy się odkrywczą frazą: "pętla się zaciska jak szczęki pitbula", nagle całe zainteresowanie ginie. Jeszcze gorzej jest w utworach "Rotterdam" i "Jak Disney". Głównie tesktowo, bo muzycznie jest całkiem interesująco. Szkoda, że jak zwykle ciekawa koncepcja Steeza tym razem nie dogadała się z artystyczną wizją Oskara.

Od połowy albumu robi się coraz ciekawiej.

Zaczyna się w "To nie był film", który prawdopodobnie jest "ad vocem" do piosenki Myslowitz sprzed 20 lat. Gościnny udział Artura Rojka jest może zbyt dosłownym potwierdzeniem tej inspiracji, ale efekt jest bardzo dobry. I od tego momentu wszystko idzie jak z górki. Są niezłe "National Geographic", "Pirelli" i "112".  Nawet nieco przegadana "VI katastrofa" zwraca  uwagę dobrymi bitami. Dlaczego tak dziwacznie zbudowano dramaturgię albumu? No właśnie, bo….

www.youtube.com/watch?v=-sKn-Ew7HSk

…..Godne zakończenie.

Trzeba było poczekać aż do końca, aby usłyszeć tytułowe "Widmo", utwór ciekawy i z charakterem. Dlaczego dopiero teraz? I dlaczego teksty są tak nierówne? Czyżby  Oskar nie miał czasu, albo zabrakło skupienia? Bo przecież chłopak pisać umie. No cóż. Sztuka jest cierpliwa i wystawia rachunek w stosownym momencie. Mam nadzieję, że jeszcze nie teraz!

6/10

 

 

Zostaw komentarz