Skip to content
10 maj / Wojtek

Sam Henshaw – „It Could Be Worse” [RECENZJA]

Aż trudno uwierzyć, że to dopiero drugi album tego bardzo doświadczonego artysty. Tu wszystko się zgadza: koncepcja i spójność albumu, nowoczesne stylizacje i dobre kompozycje. Jest stylowo i smacznie.

Muzycznie jest spójnie, chociaż nie ma tu wyróżniających się piosenek. Ale może właśnie o to chodziło? Może w ten sposób artysta chciał jeszcze bardziej podkreślić przesłanie albumu zasygnalizowane w tytule? Tak, nigdy nie jest tak źle, żeby się poddawać, warto cieszyć się małymi rzeczami. Mimo tej zachowawczości niektóre utwory się wyróżniają, zwłaszcza te delikatniejsze: ładnie zaaranżowany ze smyczkami „Sun and Moon”, albo spokojnie opowiedziany „Heavy Measures”. I jeszcze bardzo wyróżniający się „Don’t Break My Heart”,  nieco mistyczny, jakby jak by był częścią widowiska.

Henshaw cały czas z wielką umiejętnością porusza się w obszarach nowoczesnego soulu, a jego znakiem charakterystycznym jest nieco chropowaty, ale dobrze brzmiący głos. W poprzednim albumie artysta zaprosił kilkoro wokalnych gości. Teraz jest cały czas sam, bo taki artysta nie musi nam niczego udowadniać, ani wspierać się sławą kolegów. Jego talent i ogromna wyobraźnia bronią się doskonale.

10/10
Zostaw komentarz