Skip to content
30 lis / Wojtek

Seal – „Standards”[RECENZJA]

Wydając swój poprzedni album Seal zakończył współpracę z Warner Bros. Records oświadczając, że nie zamierza już związywać się z dużą wytwórnią płytową. Tymczasem 2 lata później Universal Music zapowiedziała wydanie nowego albumu Seala. Płyta „Standards” jest więc dużym zaskoczeniem. Sam artysta mówi o nim:

„To album, który zawsze chciałem nagrać. Dorastałem słuchając muzyki ery Rat Pack, nagrywając więc te ponadczasowe melodie spełniłem swoje wieloletnie marzenie. To był wielki zaszczyt współpracować z tymi samymi muzykami, którzy grali z Frankiem Sinatrą i wieloma innymi znakomitymi artystami, w tym samym studiu, w którym rodziła się magia. To były jedne z najwspanialszych dni w mojej muzycznej karierze.”

www.youtube.com/watch?v=3xhBr84940E

Płyta zawiera najwspanialsze piosenki amerykańskie XX wieku – jeden standard goni następny. Tak na prawdę, to można się wręcz zdziwić, że artysta zdecydował się na tak oczywisty wybór – mamy tutaj same perełki: „Lack Be a Lady”, „Autumn Leaves”, „They Can’t Take Away from Me”, „Love for Sale”, „My Funny Valentine”, „Smile”, „It Was a Very Good Year”. Wszystkie piosenki wykonane są bardzo starannie, a rola Seala może zdziwić, bo artysta śpiewa zaskakująco dobrze. Co prawda artysta zawsze prezentował przyzwoity poziom wokalny, jednak odnaleźć się w repertuarze, który znamy z setek świetnych wykonań, to już zupełnie inna historia. Seal radzi sobie nadspodziwanie dobrze, jednak niczym szczególnym się nie wyróżnia. Zaufundowana mu bogata oprawa instrumentalna podreśla wyjątkowość albumu i jego luksusowy charakter. W natłoku tych świetnych piosenek śpiewanych jednak raczej zachowawczo najbardzie podoba mi się interpretacja „Love for Sale” – tutaj Seal wspiął się na wyżyny wokalnego kunsztu.

Wersja deluxe zawiera dodatkowo 3 utwory, w tym dwa związane ze Świętami Bożego Narodzenia. „Let it Snow, Let it Snow, Let it Snow” i „Chrmistmas Song” należą do amerykańskiej klasyki, więc umieszczenie ich na tej płycie nie zaskakuje. A przy okazji odkryto właściwy powód nagrania albumu, bo chyba nie ma lepszego momentu na posłuchanie wielkich amerykańskich standardów, jak właśnie okres świąteczny. Oczywiście myślę tu głównie o rynku amerykańskim, na którym nie ma tradycji słuchania tradycyjnych kolęd. Wydaje się więc, że ta duża wytwórnia doskonale wiedziała co robi.

www.youtube.com/watch?v=JE_psMxCD9o

Ta płyta na pewno okaże się sukcesem wydawniczym, ale raczej nie będzie kamieniem milowym w karierze artysty. Czyżby Seal chciał na chwilę odpocząć od repertuaru oryginalnego? Ciekawe jaki będzie jego następny album? Poczekamy, zobaczymy:-)

8/10
Zostaw komentarz