Skip to content
6 cze / Wojtek

Ed Sheeran – „Play” [RECENZJA]

Celowo nie spieszyłem się z pisaniem o tej płycie, żeby skonfrontować moją opinię z innymi. I się nie zawiodłem – większość recenzentów jest innego zdania. Nie mogę powiedzieć, że słuchając „Play” padłem na kolana z wrażenia, ale dla mnie tak może brzmieć współczesny pop – bez przekombinowania i tłumu realizatorów, którzy w jednej piosence próbują upchnąć wszystkie swoje pomysły.

Są tu ewidentne przeboje: „Sapphire” i „Azizam” – artysta i realizatorzy też tak pewnie zakładali, bo to single z teledyskami. Jest jeszcze trzeci, „Camra”, dla mnie najlepszy. Reszta piosenek to przyzwoite produkcje, niektóre może nieco banalne, ale wstydu nie ma. Do czasu, bo „The Vow” to chyba plagiat, może nie, ale podobieństwa do „End of the Road” słyszę za każdym razem.

Sheeran lubi serie. Wcześniej była ta ze znakami matematycznymi („=, „x”, „+”, „-„, ), teraz zapowiedź albumów sygnowanych świadectwem naszych czasów, czyli przycisków do obsługi mulitmediów. Zaczęło się od „Play”, co jest wyborem oczywistym, jednak trochę się boję co będzie w zapowiadanych: „Fast Forward” i „Rewind”, a zwłaszcza „Pause” i „Stop”.

8/10  
Zostaw komentarz