Sisy Fos – „Why Not” [RECENZJA]
Sisy Fos to pseudonim holenderskiego muzyka. Aż trudno uwierzyć, że to Europejczyk, bo stylistyka jest bardzo amerykańska. I pewnie nie poznałbym tego artysty gdyby nie podpowiedź platformy streamingowej. Tak, czasami wystarczy jedna piosenka, aby kimś się zainteresować. Zresztą podobnie było w przypadku Belga – Sevens i jego album „Sincerely” to bohaterowie mojego wpisu z 3 sierpnia. Teraz wracamy do artysty holenderskiego, bo warto go posłuchać.
„Why Not” to debiutancki album. Rok wcześniej pojawiały się pierwsze single – artysta zaplanował publikowanie nowego utworu, tak aby w ciągu roku powstał 12-piosenkowy album. I oto mamy, utwory nostalgiczne sąsiadują z radosnymi, a wszystkie nagrane są bardzo naturalnie, jakby pochodziły z koncertu w kameralnym klubie. Ich sposób zagrania i zaśpiewania z kilkoma gośćmi gwarantuje takie samo, albo bardzo podobne brzmienie. Moje ulubione piosenki („Monkey”, „Hold The Line”) nie każdemu muszą się podobać, bo tu można znaleźć coś dla siebie.
Interesująco zagrany jest utwór „Our Little Universe”- tutaj uwagę zwraca fortepianowe ostinato, które nadaje utworowi energii, później włączające się stopniowo pozostałe instrumenty, głosy drugiego planu i rapowany fragment. Niby nie jest tu jakoś nowocześnie, ale niewątpliwie atrakcyjnie. I tak jest cały czas, świeżo i naturalnie. Cieszę się, że poznałem tego artystę.
9/10








