Skip to content
25 maj / Wojtek

Sonbird – „Świetnie” [RECENZJA]

Szanuję artystów nagrywających nieczęsto, a Sonbird miał przerwę aż siedmioletnią. Można się było spodziewać, że album „Świetnie” to nowe otwarcie, pokazanie swojej wrażliwości po tak długim okresie milczenia, zwłaszcza, że to dopiero drugi album kapeli. Do tego tytuł sugerujący, że będzie czego słuchać.  Ale niestety, ten album nie jest już tak ciekawy – co prawda poprzedni krążek nie zrobił na mnie większego wrażenia, ale był bardzo dobrze przyjęty przez znawców jako nadzieja, powiewem świeżości. Teraz to bardziej odcinanie kuponów.

„Kilka ulubionych miejsc”, „Świetnie”, „Gdzieś nad Wisłą” – te piosenki mogą się podobać, ale są tak mało oryginalne, że wydaje się jakbyśmy je już wcześniej słyszeli. W dodatku są nienajlepiej nagrane. Nie mogę zrozumieć, dlaczego zespół pracujący pewnie więcej niż tydzień nad tym repertuarem, nie potrafił przypilnować, aby jakość nagrań była przyzwoita, bo prawie w każdej piosence duże fragmenty tekstu są niezrozumiałe. A szkoda, bo widać tu wysiłki, aby warstwa liryczna była dobra, zwłaszcza, że przy większości z nich swój wkład wniosła Karolina Kozak, autorka tekstów dla wielu artystów z bardzo różnych obszarów: od Dawida Podsiadło, przez Edytę Górniak, do Anny Wyszkoni.

Można się zdziwić, że zespół, który tak dobrze zaczął, po wydaniu pierwszego albumu gdzieś zniknął. A najnowszy krążek nic nie zmienia, wydaje się, że Sonbird nadal będzie propozycją dla bardzo wąskiego grona fanów.

6/10  
Zostaw komentarz