Skip to content
16 cze / Wojtek

SUPER Opole

No i odpalił. Kiedyś był to najważniejszy festiwal. Teraz być może także, chociaż przy natłoku konkurencyjnych imprez znaczenie tego festiwalu trochę się chyba zmniejszyło.

Zaczęło się od koncertu, który mnie zawsze najbardziej interesował, bo to premiery pokazują jaki mamy w kraju potencjał twórczy i w którą stronę idą nasi artyści. Niestety to, co zrobiono z ideą konkursu premier jest całkowitą zmianą założeń i uczynienie z niego taniego plebiscytu, jaki jest kilka razy w roku w każdej stacji TV i radiowej.  Wg. słownika PWN: Premiera (z fr. première – pierwszy) – pierwsze przedstawienie danego utworu szerokiej publiczności. Pamiętam jak przed laty zdyskwalifikowana została Maryla Rodowicz, bo po jej występie ktoś okrył, że piosenka była już raz puszczona w nocnej audycji radiowej. Taki był regulamin – premiera, to premiera. Wszyscy muszą mieć równe szanse.

Organizatorzy tegorocznego festiwalu twierdzą jednak inaczej – premierą może być dowolna piosenka; jedynym ograniczeniem jest nie publikowanie jej przed przed 1 stycznia 2013r. To oznacza, że w samym założeniu jest plan, że zgłoszone do konkursu piosenki będą popularne zanim pojawią się w Opolu, zwłaszcza że organizator wymaga, aby kandydatki były nagrane w wersji ostatecznej, a w maju pojawił się do nich teledysk. Pewnie dlatego konkurs nazwano SUPER Premiery, bo to ma oznaczać coś innego, zapewne dużo lepszego. Idąc tym tropem, w przyszłym roku konkurs spokojnie można nazwać ZAJEBISTE PREMIERY. :mrgreen: Wracając do koncertu – wysłuchałem 10 SUPER piosenek, z czego kilku byłem nawet w stanie wysłuchać bez odruchów wymiotnych. Ale było też gorzej, czyli występy Varius Manx, Kasi Stasiak, Krzysztofa Kiliańskiego i Rafała Brzozowskiego. To było słabe i dziwne. Jednak mistrzostwo we wprowadzaniu w osłupienie osiągnęła Magda Steczkowska. Co to było???? Nie mogę zrozumieć, jak w otwartym konkursie, do którego zgłasza się mnóstwo wykonawców wybiera się taki badziew.

Żeby nie było, że tylko narzekam, to najbardziej podobała mi się Paulina Przybysz – tu nic się nie zmieniło przez tydzień od konkurencyjnego festiwalu. Na Top Trendy to też była moim zdaniem najlepsza piosenka.

Drugi koncert tego wieczoru był dużo lepszy. Całe szczęście, zwłaszcza że opolskie debiuty niejednokrotnie straszyły nudą. Tym  razem organizatorzy się postarali. Pewnie pomógł pomysł śpiewania piosenek z repertuaru Maryli Rodowicz. To niełatwe utwory, ale może dlatego tak interesująco zostały zaprezentowane. Większość wykonawców pokusiła się o swój koloryt w interpretacji i aranżacji. To nie takie w końcu oczywiste zjawisko przy powszechnej wszędzie modzie na karaoke.

Przed koncertem było wiadomo, że wygra Natalia Sikora. I tak też się stało. Artystka swoim zwycięstwem w the Voice of Poland zdobyła serca widowni, nic więc dziwnego, że głosowano głównie na nią. Uczciwie powiem, że popularność popularnością, ale występ Natalii był świetny. Swoją interpretacją trudnej piosenki potwierdziła tylko, że nie jest artystką przypadkową.

W koncercie debiutów było jeszcze klika miłych niespodzianek. Bardzo podobał mi się Marcin Januszkiewicz. Jego interpretacja „Na kulawej naszej barce” była świetna. Co prawda fragment śpiewany falsetem był za długi, przez co stracił swoją lekkość, ale niewątpliwie mamy tu do czynienia ze świadomym, interesującym artystą.  Podobał mi się też zespół Singin Birds. To bardzo dobra, sprawna technicznie i muzykalna kapela, ale na razie sprawdzająca się tylko w cudzym repertuarze, bo ich oryginalne propozycje, co pokazali w Must be The Music, nie są ciekawe.  Interesujący także był występ Marty Podulki. Ta wokalistka zaśpiewała nieźle, ale to co, zrobiła jej kapela było niesamowite. Dawno nie słyszałem tak dobrego akompaniamentu. Może w końcu dziewczyna znalazła swoje artystyczne miejsce, bo jej wcześniejsze liczne występy w talent showach, gdzie była typową odtwórczynią karaoke, nie były tak interesujące, jak to co pokazała teraz.

Ufffff. Jak to dobrze, że koncert debiutów zakończył ten dzień festiwalowy, bo gdyby było odwrotnie i na dobranoc zafundowano by ZAJEBISTE PREMIERY, to pewnie długo nie mógłbym zasnąć. 👿

Zostaw komentarz

*

code