Skip to content
7 Cze / Wojtek

Syny – „Sen” [RECENZJA]

Nie testuj białasów, znasz imię białasów, filmy białasów
Znasz gówno białasów
Dużo treści, mało słów, Ehee… ee…
Espresso w słońcu, mało snu, pokój chyba nie tu
Wszystko przez ten stres
Estresso na osiedlu w chuj, z balkonu w bloku puszczam melę w dół

Duet Syny zabrał nas w podróż po obszarach opanowanych przez Białasów. Mnie ta opowieść wciągnęła. A potem rozbawiła i jeszcze bardziej zainteresowała. Mogę nawet zaryzykować, że to jakby inna jakość na naszej hip-hopowej scenie. Pozornie jest wszystko podobnie: łobuzersko, prowokacyjnie i zawadiacko. Ale……wiele drobiazgów, starannie wypracowanych smaczków powoduje, że to płyta bardzo interesująca.

Przewodnim motywem są Białasy. Oczywiście można dyskutować, czy to nawiązanie do używanego w amerykańskim rapie określenia "nigga", bo jeśli tak się do siebie zwracają ludzie o tym samym kolorze skóry, to wszytko jest w porządku. Można też pomyśleć, że Syny zabierają głos w narodowej dyskusji nt. uchodźców. I ten wątek dla mnie zostaje wyjaśniony w utworze "Synoski sen": tam Białasy noszą się w kolorze, biegają w krótkim po dworze. Oczywiście interpretacja należy do słuchacza, ale po tym co słyszę na całej płycie, sporej dozie dowcipu, ale też dużej inteligencji można założyć, że tutaj nic nie jest jednoznaczne i oczywiste, a co najważniejsze, nic tutaj nie pojawia się przypadkowo.

Drugim elementem spinającym wszystkie utwory są sami wykonawcy, którzy co chwilę przypominają nam o sobie: autor i główny wykonawca tekstów Piernikowski oraz sprawca ciekawej ścieżki muzycznej 88. Świetny jest pomysł anglojęzycznych zapowiedzi, np. prowokacyjna: Ladies and Gentlemen, we about to witness the quality of primeshit. Zesztą określenie prime shit pojawia się na płycie wielokrotnie, co świadczy o kapitalnym dystansie do siebie.

Podoba mi się muzyka – nieoczywista, spójna z tekstami, momentami bardzo instrumentalna, a 3 utwory postanowiono nagrać całkowicie bez tekstu lub, jak w BSJ z powtarzanym jedynym tekstem Białasy Są Jak. 88 już niedawno pokazał się jako sprawny kompozytor współpracując z Rozalie. I jeśli ktoś powie, że na tę płytę 88 stworzył bity, to się nie zgadzam – tu słyszymy prawdziwą, mądrą muzykę.

Dobrze, że album otwiera "Nag Champa" dowcipna opowieść o dwóch Białasach kupujących wytwórncię dymu. Ten zabawny tekst ze świetnie skrojoną muzyką szybko wprowadził nas na odpowiednie tory. Bo potem było jeszcze ostrzej i nietuzinkowo. Najwięcej jest tu elementów łoobuzerskich, blokerskich. Ale to, co u większości raperów wyrażane jest wprost, tutaj jest sprytnie schowane. Bo przecież nie trzeba opowiadać o tych klimatach używając określeń w stylu: ziomki z dzielni wyjebali flaszkę. Przykłady? proszę bardzo: "Bluzy Kangury", "NIe Testuj Białasa", "Z Białasami" – tutaj jest wszystko, co panowie chcieli nam powiedzieć  na temat świata, z którym się utożsamiają. I powiedzieli – dosadnie i konkretnie.

Ej, Cię widziałem wczoraj jak piszesz wiersze
Cię widziałem, normalnie, na mieście
Otwieram okno, myśle se wywietrze
Patrzę, a ty na ulicy piszesz wiersze

8/10

 

Zostaw komentarz

*

code