Skip to content
25 lis / Wojtek

The głos of Poland

Po pierwszych odcinkach programu można się było spodziewać, że jego końcówka będzie pasjonująca. Niewątpliwie taki był zamysł realizatora, bo przecież w telewizji wiele rzeczy można wykreować, nawet wysoki poziom uczestników. Jednak niestety, im dalej w las, tym…….coraz bardziej widać, że tak świetnie nie jest. Ostatni odcinke bardzo mocno to pokazał.

W drużynie Edyty Górniak niespodzianek raczej nie było. Wygrała ciekawa wokalistka. Nie wiem, czy dawanie młodym ludziom swojego repertuaru jest dobrą decyzja? A może p. Górniak chodziło o pokazanie różnicy pomiędzy nią i Jagodą Kret? Na szczęście dziewczyna dałą radę. I dobrze też, że jej trenerka w perfidny sposób rozdała swoje głosy, bo przy nieobliczalności widzów mogło być różnie.

Inną sprawą są lekko chybione decyzje jurorów we wcześneijszychy etapach rywalizaji. Tutaj zdecydowanie przoduje Maria Sadowska, która po wstępnej selekcji miała tak świetną ekipę, że aż się bałem co będzie dalej. Ostatecznie z tej bardzo obiecującej grupy niezłych wykonawców został sprawny wokalista, który chyba nie jest w stanie wzbić się ponad poziom karaoke. Co prawda Mateusz Ziółko ma spore grono miłośników, ale nawet jeśli wygra ten program, to nic z tego nie wyniknie. A najciekawsze, że p. Sadowska pozbyła się ze swojej drużyny kilku obiecujących osób, chociażby Arka Kłusowskiego.

Na drugim biegunie była początkowo ekipa Parka Piekarczyka, któremu udało się zebrać najskromniejszą ilość telentów. I właśnie ten pan po raz kolejny udowadnia jak ważna jest koncepcja. Jego dwoje wykonawców pokazało w tym odcinku klasę. Kiedy usłyszałem, że Marzena Ugorna zaśpiewa „Zegarmistrza Światła”, aż się przeraziłem, bo nienawidzę tej piosenki. Tymczasem wokalistka zrobiła to świetnie, przekonująco, a przede wszystkim po swojemu. Szacun! Ernest Staniaszek też był bardzo dobry, nic więc dziwnego, że jego właśnie wybrano do finału. I to chyba poważny kandydat do wygrania programu.

Jeśli ktoś ma przeszkodzić Ernestowi w drodze do zwycięstwa, to może być to jedynie Arek Kłusowki. Jego wykonanie tym razem nie było tak olśniewające jak wszystkie poprzednie, ale przecież każdemu zdarza się gorszy dzień.

Już w sobotę dowiemy się, który z panów cieszy się większą sympatią. Aczkolwiek….sympatia sympatią, a widzowie mimo wszystko kierują się poziomem wykonawczym w kolejnych odcinkach, więc wszystko może się wydarzyć. Podobnie jak to,  że w myśl przysłowia „gdzie dwóch się bije” itd. wygrać może ktoś najmniej spodziewany. No cóż – pożyjemy, zobaczymy 😉

Zostaw komentarz

*

code