Skip to content
27 paź / Wojtek

The Voice of BITWA III

Ostatni odcinek bitewny niestety roczarował. A właściwie nie rozczarował, tylko przypomniał o prawdziwym poziomie tej edycji. W poprzednim odcinku wystawiono kilka najlepszych występów tego etapu, co miało pewnie podkręcić zainteresowanie.  No i podkręciło, ale przy okazji wzmogło aptety. Tymczasem………………… 😳

W tym odcinku przeważała przeciętność przeplatana bardzo słabymi występami. Na szczęście w to przeplatanie załapało sie też kila występów interujących. I na nich wolałbym się skupić.

Zacznę od najlepszego duetu wieczoru – Paulina Grochowska i Natalia Podwin. Dziewczyny pokazały, że śpiewanie w duecie wymaga dojrzałości i świadomości wykonawczej. Obie były dobrze przygotowane. Wygrała Natalia, moja faworytka z przesłuchań w ciemno, jednak obu wokalistkom należało się miejsce w dalszych potyczkach. Szkoda, ze Paulina musiał odpaść 😡

Ciekawe, ale też nieco kuriozalne były w tym odcinku 2 występy tercetów. Anita Korzeniecka, Asia Kwaśnik, Iga Kozacka zaśpiewały tak dobrze zespołowo, że bardzo trudno było wybrać tę najlepszą. Prawdopodobnie w duetach te wokalistyki miałyby większą szansę na pokazanie swojego kunsztu. Mnie najbardziej podobała się Asia Kwaśnik, ale po tak dziwnej rozgrywce bardzo trudno oceniać, kto tak na prawdę jest dobry. Już samo śpiewanie w duecie na zasadzie konkurowania jest absolutnym zaprzeczeniem sensu sztuki wokalnej. W przypadku tercetu jest znacznie, znacznie gorzej!

Drugi tercet  (Kasia Kalinowska, Łukasz Szemraj, Monika Lewczuk) to podobny problem – 3 niezłych wokalistów. Ich wspólny cel był chyba nawet bardziej czytelny, a dramaturgia rozkładała się całkiem interesująco. Tu jednak znacznie łatwiej słychać było osobę najlepszą, czyli Kasię Kalinowską. Niestety do następnego etapu przeszedł ktoś inny. No cóż, jakie zasady, taki wynik 🙁

I to wszsytko na temat bitew. Jak to dobrze, że ten etap mamy już za sobą. Kompletnie nie rozumiem czemu ma służyć porównywanie 2 wokalistów w jednej piosence? Ano tak! Zapomniałem, że to widowisko dla szerokiej publiczności – ma być zaskakująco, sensacyjnie itd. Czyli poziom opery mydlanej. Szkoda tylko, że ofiarami tej niefrasobliwej zabawy są jej uczestnicy, którzy w większości zgłaszają się do programu z nadzieją, że biorą udział w programie muzycznym.

Zostaw komentarz

*

code