Skip to content
18 lis / Wojtek

The Voice of niespodziankas (again)

Ten drugi koncert na żywo miał już być taki spokojny i przewidywalny. I prawie by się udało, gdyby nie ci wredni widzowie! No bo kto im kazał głosować inaczej, niż się spodziewali jurorzy? 😆

Więc po kolei, bo jednak trochę się działo.

Jako pierwsza wystąpiła grupa Marka Piekarczyka. I już tu były pierwsze niespodzianki, bo najlepsza była Marzena Ugorna. Jej interpretacja była znakomita i wcale nie taka oczywista. Najbardziej ucieszyłem się, że ludzie także na tę wokalistkę głosowali 😉 A zasługą Marka P. jest to, że o Marzenę tak mocno walczył, bo obawiam się, że w każdym innym zespole dziewczyna odpadłaby bardzo szybko. Brawo p. Marzeno, brawo p. Marku!!!

Podobała mi się też Nella Marczewski, która raczej nie miała szans z Ernestem Staniaszkiem. A ten akurat w tym odcinku nie błysnął, ale też i nie mial za bardzo jak. Wybrana dla niego piosenka nie pozwala się rozwinąć, więc chłopak ja po prostu odśpiewał. To, że to właśnie on został wskazany przez swojego mentora do następnego etapu raczej niespodzianką nie jest.

Podopieczni Afromental, to głównie popis Arka Kłusowskiego. To było nie lada wydarzenie! Dla takich wykonań warto oglądać ten program.

Głosowanie widzów nie było więc niespodzianką. Podobnie jak wybór jurorów, którzy do następnego etapu wybrali Michała Grobelnego. Takiego wyboru się spodziewałem,  mimo że dotąd żadne wykonanie  Michała mi się nie podobało. Prawdopodobnie jurorzy wiedzą coś na temat tego chłopaka, czego my widzowie nie mamy prawa zobaczyć. Pewnie więc w następnym odcinku się to objawi 😎

W zespole Edyty Górniak jak zwykle były dobre piosenki, jedna nawet za dobra, tzn. za trudna. Podobały mi się Olga Jankowska i po raz pierwszy Jagoda Kret. W tym odcinku odkryłem, że to bardzo interesująca wokalistka. I tu widzowie przygotowali niespodziankę głosując na Olgę. Fajnie, cieszę się. Trochę szkoda, że odpadła Maia Lasota, jednak ta piosenka ją zdecydowanie przerosła.

Na koniec zostawiono ekipę najsilniejszą. Tzn. kiedyś silną, teraz porównywalnie dobrą z pozostałymi ekipami. Podobała mi się Asia Smajdor, która wykonała utwór,  którym  Maria S. chciała ją chyba ukarać. Nie mogę pojąć dlaczego ta pani daje swoim podopiecznym tak dziwne piosenki. To co zrobiła Asia było na prawdę dobre, chociaż mam poważne obawy, czy tę piosenkę można w ogóle wykonać w innej konwencji niż robi to T.Love? Tekst piosenki jest tak mocno zakorzeniony  w muzyce i specyficznej interpretacji, że dodawanie mu szlachetności muzycznej na jaką pozwoliła sobie Joanna jest lekkim zgrzytem. Ale to już kwestie szeroko rozumianego gustu i poczucia estetyki. Na pewno na potrzeby programu typu talent show to była niezwykle interesująca próba pokazania swojego rozumienia znanej piosenki.

Upiększeniem koncertu były występy jurorów. 3 z nich były świetne, więc ten gorszy przemilczę:-). A wracając do konkursu………na zwycięzcę typuję faceta, który tylko dzięki przewrotnemu regulaminowi jest w tym programie, bo jego „opiekunka” go nie chciała. Tak, Arek Kłusowski przegrał swoją bitwę z niezłą wokalistką, której już w programie nie ma. Witajcie więc w SZOŁBIZNESIE 🙂

 

 

 

 

 

Zostaw komentarz

*

code