Skip to content
5 paź / Wojtek

The Voice of…..ufffffff

Uffffffff. Skończyły się przesłuchania w ciemno, więc zamknięto ten nie najwyższych lotów spektakl. Teraz może być już tylko lepiej, chociaż do momentu, w którym zostaną sami przyzwoici wokaliści pewnie jeszcze trochę będziemy musieli pocierpieć.

W 2 ostatnich odcinkach producent zebrał stosunkowo największą ilość najciekawszych występów. Dlaczego, skoro bywały w tym sezonie odcinki, w których  nie było nikogo na interesującym poziomie? A może to tylko moje odczucie, bo jurorom często podobali się ci, którzy mnie nie zainteresowali nawet trochę.  W 1. odcinku najbardziej podobała mi się Agnieszka Twardowska – wokalistka kompletna. Jej interpretacja była tylko potwierdzeniem klasy, bo umiejętności techniczne dziewczyny są bez zarzutu.  To chyba jedna z ciekawszych wokalistek tej edycji.

W tym odcinku były jeszcze 2 ciekawe występy. Justyna Zuba to wokalistka, która jeszcze trochę powinna się nauczyć. Zwracam jednak uwagę na jej olbrzymi potencjał. Spodziewam się, że ten „ładunek” kiedyś jeszcze wybuchnie. Zupełnie inaczej  jest w przypadku Marty Fedyniszyn, która jest dobrze przygotowaną technicznie wokalistką. Jej świadomość sceniczna i dojrzałość interpretacji nie spotkały się z należytym zainteresowaniem ze stroy jury. Dobrze jednak, że Marta zostaje w programie, bo będzie mogła zweryfikować swój talent. Albo raczej odwrotnie – to my tę weryfikację będziemy mogli przeprowadzić.

W 2. odcinku nie było już tak dobrze. Nawet było kilka występów bardzo słabych. Na szczęście zaśpiewała Natalia Bajak ratując honor tego odcinka. Lubię wokalistki, które nie koncentrując się na warsztacie (bo ten jest opanowany i traktowany jako tzw. oczywista oczywistość) epatują radością śpiewania. Takie podejście daje nadzieję na niezłą, interesującą artystkę.

No i już. Jak to dobrze, że w tym sezonie nie będzie już śpiewania w ciemno. Jeszcze trzeba tylko przetrwać etap pojedynków na ringu i zacznie się w miarę ciekawy program 🙄

Zostaw komentarz

*

code