Tom Odell – „A Wonderful Life (Epilogue)”
Rok wcześniej był „Blac Friday”, bardzo osobisty album. O miłości, prawdziwej i trudnej. Teraz jest jeszcze bardziej intymnie: o samotności, tęsknocie i niepokoju. Bo dla niego ważne jest, to o czym nam opowiada. Przy okazji oprawia to w piękną muzykę, w rezultacie słuchamy ciekawego materiału, ale ciągle jest to bardziej szczere wyznanie, rozmowa w cztery oczy, niż myślenie o masowym słuchaczu.
Ten album to nieco dłuższa wersja nagranego we wrześniu ubiegłego roku „A Wonderful Life”. Teraz dwa otwierające go utwory umieszczono na osobnej płycie, ale swoją stylistyką i treścią świetnie uzupełniają materiał. W pięknym „When I Close My Eyes”, rozpoczynająca go fraza jeszcze bardziej podkreśla przewodni motyw bezradności wobec współczesnego świata: „The house, it feels so empty ’Cause now I live alone.” Zresztą artysta sam tak o tym materiale mówi:
Prawie co tydzień pojawiało się wrażenie, że świat w pewnym sensie się kończy – co dla niektórych jest prawdą […] W tych piosenkach chciałem pokazać rozpacz, frustrację i bezradność, ale także szansę na nadzieję.
Nowa wersja tego albumu jeszcze bardziej pokazuje, że Tom Odell bardziej skupia się na przekazaniu prawdy. Jakże to bardzo różne od tego, czym zalewa nas muzyczna papka wielu bardzo popularnych wykonawców.
9/10








