Skip to content
10 cze / Wojtek

Top i Trendy w jednym stali domu

Po zeszłorocznym festiwalu Top Trendy nie miałem specjalnych oczekiwań, ale nie było tak tragicznie. Przynajmniej pierwszego dnia 🙄

Pierwszy dzień to tradycyjnie prezentacja najlepiej sprzedających się płyt, a właściwie nie tyle płyt, ile artystów „od tych” płyt. Posłuchanie dziesięciu takich wykonawców to duża przyjemność, zwłaszcza, że to demonstracja nie tego co lansuje kilka opiniotwórczych rozgłośni, a prawdziwa muzyka dla tych, którzy kupują płyty. Co prawda to lekko zatarty obraz, bo płyty kupuje niszowy sektor odbiorców, ale tę drugą stronę popularności (radiową i internetową) poznaliśmy następnego dnia, więc wszystko jasne. Ja zdecydowanie wolę to lekko archaiczne zestawienie.

W tym koncercie właściwie podobało mi się wszystko. Dlatego cieszę się, że ludzie kupują płyty tak znaczących dla naszej sztuki artystów jak chociażby Hey, Maria Peszek i Ania Dąbrowska.

Po tym koncercie jestem spokojny o kondycję polskiego popu i nawet bez emocji przyjmuję pierwsze miejsce Artura Andrusa. Często słyszę głosy zdziwienia, że ten artysta cieszy się dużą popularnością. To może sztuka z gatunku „dla każdego coś miłego”, ale zdecydowanie z dystansem, czyli klasyczna produkcja kabaretowa. Na pewno wolę takie propozycje artystyczne, niż kiedyś histerycznie przyjmowane produkcje Piotra Rubika lub Ich Troje.

Tradycyjne recitale, czyli koncerty z okazji jakiegoś tam lecia to dwa bieguny smaku. Występ Big Cyca pominę, bo to nie moja stylistyka. Za to koniec tego dnia był zacny. Występ zespołu Hey z jego największymi przebojami i świetnymi gośćmi, to było coś. Jak to dobrze, ze organizatorzy Top Trendy dają nam takie niespodzianki…..bo następnego dnia było gorzej. Dużo gorzej, ale o tym jutro.

Zostaw komentarz

*

code