Skip to content
16 lis / Wojtek

Voice na żywo z niespodzianką

Drugi koncert live programu The Voice of Poland był jeszcze bardziej sensacyjny niż poprzedni. Najgorsze, że nie za sprawą wykonań, a jedynie z powodu licznych niespodzianek – w swoich grupach wygrywali ci, którzy nie powinni, a z programu odpadali głównie wokaliści tego dni najlepsi.

W zespole Edyty Górniak jak zwykle podobała mi się Ana Andrzejewska. Jej wykonania charakteryzuje konkret – oparcie się na solidnie osadzonym dźwięku i dobre, staranne inerpretacje to znak charakterystyczny tej wokalistki. I nie ma tu żadnych fajerwerków, ani popisywania się, może dlatego ludzie na nią nie głosują. Na szczęście trenerka, chyba znająca się na śpiewaniu, zaprosiła ją do półfinału. W związku z tym niestety musiała odpaść Kasia Miśkowiec. Jej wykonanie podobało mi się z uwagi na energię i swobodę sceniczną. Żeby tak zaśpiewać w programie na żywo trzeba być naprawdę niezłą, a drobne wpadki intonacyjne nie były w tym przypadku tak bardzo rażące. Najgorsze było, że najwiecej głosów otrzymała wokalistka najsłabsza. Julia Bogdaniec jest na pewno miłą, skromną dziewczyną, jednka p. Górniak za każdym razem daje jej tak trudą piosenkę, że efekt nie jest imponujacy. W tym programie jednak stało się normą, że głosami widzów wygrywają nie najlepsi, a ci,  którzy w jakiś sposób zdobywają sympatię widzów. W tym przypadku sposobem jest młodość i skromność 😳

W drugim bloku, występach podopiecznych  Tomsona i Barona, także podobała mi się tylko jedna wokalistka. I właśnie Ania Kłys pożegnała się z programem. Jej wykonanie było dojrzałe i bardzo dobre technicznie. Widzowie jednak skorzystali ze swojego prawa i wybrali inaczej.  I się nie dziwię, bo Tobiasza Staniszewskiego pokochali prawie wszyscy od jego pierwszego występu. Przyznam, że dopiero to wykonanie otworzyło mi oczy – Tobisz jest dojrzałym muzykiem. Jego precyzja wykonawcza, świetna intonacja i charyzma scenicza muszą robić wrażenie. Nie mogę jednak przyzwyczaić się do jego maniery wokalnej, czegoś w rodzaju bardzo profesjonalnego, jednak ciągle nieco gastronomicznego rodzaju śpiewania. Akceptacja takiego stylu wykonawczego to zapewne kwestia estetyki i nic na to nie poradzę, że na co dzień słucham trochę innej muzyki, stąd pewnie moje spaczenie 😈

Jedyny moment programu, w którym nie było niespodzianek, to prezentacja grupy Marii Sadowskiej. Tutaj dobrze zaśpiewali wszyscy i to pewnie po części zasługa jurorki 😆 Po poprawnym Patryku Skoczyńskim nastąpiły 2 petardy, które przyćmiły swojego konkurenta. Kasia Malenda z odcinka na odcinek pokazuje, że jest gotowa na scenę. Jej swoboda wykonawcza i łatwość wyśpiewywania trudnych fraz pokazuje, że na tym etapie wokalistka nie znalazła się przypadkowo. Zupełnie inaczej zaczarował Krzysztof Iwaneczko. Jego wykonanie, jak zwykle perfekcyjne, tym razerm było podszyte tak silnym ładunkiem emocjonalnym, że ręce same składały sie do oklasków. Nie rozumiem jednak sugestii Andrzeja Piasecznego, żeby wokalista dawał na scenie mniej. Tylko czego – zaangażowania, energii, czy może muzykalności?. Przecież dla tych wszystkich młodych ludzi każdy występ w talent show to „być albo nie być”, a sztuka przecież nie znosi kompromisów – albo dajemy z siebie 100%, albo nic. Zimna kalkulacja lepiej sprawdza się na giełdzie. :mrgreen:

3 wykony ekipy Andrzeja Piasecznego to znowu bardzo dobre prezentacje. Podobał mi się William Prestigiacomo, bardzo zdolny, niezwykle muzykalny wokalista. Dobre wrażenie zrobił też jak zwykle Maciej Grenda. Jego nieopierzenie wokalne jest w tym programie największym atutem – na tle większości uczestników, którzy wiedzą co to przepona, fraza i alikowty, ten chłopak brzmi wyjątko autentycznie. Cieszę sie, że publiczność także to zauważyła fundując mu awans do półfinału. Szkoda tylko, że musiało się to odbyć kosztem Piotra Tłustochowicza. Jego znakomite wykonanie bardzo trudnej piosenki było pokazaniem wysokiego kunsztu i świadomości wykonawczej. To było najlepsze wykonanie wieczoru. Szkoda, że ten program jest tak skonstruowany, że świetni wykonawcy muszą odpadać. Mam nadzieję, że tego wokalistę jeszcze kiedyś usłyszymy. 😉

Zostaw komentarz