Skip to content
7 kw. / Wojtek

Voice of bitwas

Po poprzedniej edycji Voice of Poland spodziewałem się, że to będzie beznadziejny etap. A tu….ups. Zaskoczono mnie. Mile:-)

Główna zasługa tej sporej zmiany, to pewnie lepsze doświadczenie producenta, sami uczestnicy (patrz producent) i mimo wszystko chyba lepsze jury (prawdopodobnie wpływ producenta). Najlepszym pomysłem jest wprowadzenie możliwości „podkradania” uczestników, którzy mogą odpaść. Niby drobiazg, a w skali całego programu może przynieść sporo korzyści.

Ten pierwszy drobiazg zobaczyliśmy dosyć szybko na przykładzie duetu Natalii Sikory i Doroty Osińskiej. Marek Piekarczyk, mający w swoim zespole największą ilość niezłych wokalistów zestawił niezwykły duet. Właśnie duet jest tutaj kluczem sukcesu tych pań. Ich wykonanie niełatwej piosenki było fantastyczne: emocjonalne i profesjonalne, a przede wszystkim było to zadanie ze wspólnym celem. To może nie było mistrzostwo z punktu widzenia klasycznej wokalistyki rozrywkowej, jednak nie to było tutaj najważniejsze. Obie panie pokazały, że nawet klasykę można zaśpiewać świetnie jeśli ma się mądrą koncepcję, którą udaje się obronić. Co prawda lekko przeszkadzały mi zapędy Doroty do śpiewania  ozdobników, ale nawet to nie przysłoniło wspaniałego ogólnego efektu. Brawo!

 I dobrze, że jurorzy mają możliwość „podkupienia” przegranego wokalisty, bo dzięki temu Dortę jeszcze będziemy mogli w programie usłyszeć. Co mnie bardzo cieszy 😆 Podobny los spotkał Sabinę SaGo, którą jurorzy strasznie komplementowali. Nie wiem, czy to kwestia estetyki, czy innego spojrzenia na wokalistykę, bo ja Sabiny nie mogę słuchać.  Jej konkurentka, Żaneta Lubera była bez porównania lepsza;  jej występ podobał mi się jeszcze bardziej, niż wykon z przesłuchań w ciemno.

W zabawie zestawiania wokalistów były przypadki, że wynik był dla mnie rozstrzygnięty już przed wyjściem na scenę (Monika Szczot, Magda Bałdych), ale były tez sytuacje gdzie nie byłem w stanie ocenić, kto tak naprawdę jest lepszy. W duecie dwóch moich faworytek Beata Dobosz i Patrycja Ciska obie wokalistki były na podobnym poziomie, więc pewnie drobne niuanse zdecydowały o wygraniu Beaty. Podobnie było w w przypadku Karoliny Jarzyńskiej i Anny Ozner. Tu wygrało doświadczenie Ani, ale pod względem muzycznym był to najlepszy duet wieczoru. Sądzę, że w myśl zasady „dobro powraca” ta współpraca i dążenie do osiągnięcia wspólnego celu może jeszcze w przypadku Karoliny zaowocować.

Odnotować jeszcze należy najsłabszy duet (Ola Niewęgłowska, Łukasz Choroń), którego zwycięzca zajmie miejsce któregoś dużo lepszego wokalisty, tylko dlatego, że taki jest regulamin. niestety nic nie mogę powiedzieć o pierwszym ducie (Maślanka/Zawadzki), bo kompletnie nie rozumiem co się stało – w starciu dwóch przyzwoitych wokalistów jeden nokautuje drugiego. Coś tu nie zagrało i na pewno nie jest to wina wokalistów. Ale…..przy okazji dowiedziałem się, że „With  A Little Help From My Friends” jest piosenką Cockera. Tak, Cocker śpiewał tę piosenkę, ale robić cover z covera? No cóż, człowiek się uczy całe życie, tylko co na to miłośnicy The Beatles?

Zostaw komentarz

*

code