Skip to content
25 kw. / Wojtek

Voice of K.O.

Ten odcinek The Voice of Poland nazwano niefrasobliwie „nokaut”.  Takie określenie w przypadku sztuki jest chyba nie na miejscu. Ale……kto powiedział, że produkcji programu najbardziej zależy na wysokim poziomie artystycznym? No i kto kogo miał tutaj znokautować – jurorzy uczestników, czy wykonawcy samych siebie?

W tej całej zabawie podobało mi się, że będąc porównywanym z innym uczestnikiem, wykonawca ma szansę zaśpiewać całą piosenkę. To już coś, bo samemu przez prawie 2 minuty można pokazać siebie i swoje możliwości. Właśnie w pierwszych konfrontacjach, w zespole Marka Piekarczyka,  te możliwości były istotne. Piotr Salata, wokalista który wcześniej bardzo mi się podobał, za trzecim razem już mnie znudził. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić wysłuchania całej jego płyty.  Występ jego konkurentki, Basi Janygi był dużo lepszy i dający nadzieję na jeszcze kilka ciekawych interpretacji. W drugiej rywalizacji nie było za bardzo o czym dyskutować, bo Magda Bałdych dosłownie znokautowała swoją konkurentkę. W ogóle nie rozumiem, dlaczego ta wokalistka doszła aż do tego etapu. A już w ogóle nie rozumiem dlaczego jurorzy komplementowali jej wykonanie piosenki Ciechowskiego, bo to było raczej straszne.

W ekipie Patrycji Markowskiej było dużo gorzej. Pierwsza para wokalistów był marna. Zasłużenie wygrał Jurand, ale porównywanie wykonania słabego z jeszcze gorszym raczej mnie nie kręci. Druga para wykonawców była o niebo lepsza i bardzo wyrównana. Podobnie jak jurorzy nie umiałbym jednoznacznie określić kto był lepszy, ale podobnie jak oni postawił bym na Janka Traczyka.

Drużyna Justyny Steczkowskiej to ponownie dwie dziwne walki. W obu przypadkach poziom był niezbyt imponujący, a zwycięstwa Michaliny Brudnowskiej i Moniki Szczot jak najbardziej zasłużone.

Chyba najciekawiej było w ostatniej grupie, ekipie Afromental. W pierwszym porównaniu spotkały się dwie bardzo dobre wokalistki, ale zwycięstwo Anny Ozner było dla mnie bezdyskusyjne. Jej wykonanie było ciekawe i mądre. Tak, zgadzam się że Magda Tul dysponuje rewelacyjnymi warunkami wokalnymi, tylko szkoda, że niewiele z tego wynika.

W konfrontacji dwóch wokalistów doszło do raczej wyrównanej walki. Bardzo trudno jest oceniać niezłych wokalistów z zupełnie innych bajek. Mnie bardziej przekonał Bartosz Zawadzki, a że jurorzy zdecydowali inaczej, to już inna, niekoniecznie artystyczna kwestia 🙄

 

Zostaw komentarz

*

code