Skip to content
13 maj / Wojtek

Voice of Marek P. bis

To był znowu bardzo dobrze zrealizowany odcinek the Voice of Poland, ze swoją dramaturgią i niezłym poziomem artystycznym. I ponownie wszystko było przewidywalne, bo do finału przeszły tzw. pewniaki. Ciekawe, czy to znak stałości uczuć (czytaj gustu) głosujących, czy zdecydowana różnica klas konkurujących wokalistów? Pewnie jedno i drugie. Ale po kolei.

Na pierwszy ogień poszły 2 niezłe wokalistki: Dorota Osińska i Kasia Dereń. Ta pierwsza była i pewnie nadal jest zdecydowaną faworytką widowni, więc wygrała zdecydowanie. Ludzie lubią tę stylistykę festiwalową z poprzedniego stulecia. Mnie zaczyna już nużyć sposób śpiewania Doroty, bo w każdej piosence wokalistka musi powalić swoim głosem, zawsze jest to śpiewanie na full, a nawet więcej. Jednak wierzę, że Dorota może mieć swoją publiczność i repertuar, który zadowoli mniej nowoczesnego słuchacza. I nie ma nic w tym złego, aczkolwiek to nie moja bajka 🙄

W drugiej potyczce Michał Sobierajski po raz kolejny udowodnił, że jest artystą świadomym, który ma swoją wizję piosenek, bo nawet w takim  utworze jak Lady potrafi postawić na swoją osobowość. W necie znowu zaroiło się od komentarzy, że Michał nie potrafi śpiewać. Tak, to żadna nowość, że chłopak nie jest najlepszym wokalistą, ale jest przede wszystkim znakomitym muzykiem i artystą, który ma kręgosłup. To coś znacznie więcej, niż najlepsze chociażby warunki głosowe. Zresztą w tym programie było sporo śpiewających głów. I co? No i na szczęście wszyscy już poodpadali. Podobało mi się, że Michał Sobierajski potrafi zaśpiewać piosenkę absolutnie nie z jego bajki, a swoją grą na fortepianie pokazuje, że to część jego przemyślanej kreacji.

Najwięcej emocji wzbudziła rozgrywka w najsilniejszej grupie, czyli podopiecznych marka Piekarczyka. Natalia Sikora nie miała żadnej konkurencji, bo Juliusz Kamil zaśpiewał piosenkę Hendrixa w sposób kiczowaty i efekciarski. Zresztą podobnie wykonał ja we szwajcarskiej edycji programu. Sikora ponownie zademonstrowała swoją rockową duszę i ciekawy jestem na jaki repertuar się zdecyduje po wygraniu programu. Jej ponowne wykonanie piosenki Janis Joplin to niezła kreacja.

W grupie Patrycji Markowskiej wystąpiły 2 ciekawe wokalistki, jednak zasłużenie wygrała Natalia Nykiel. Cieszą mnie takie właśnie sukcesy, które nie są oczywiste od początku, a ta dziewczyna rozwinęła się w programie najbardziej.

W tym odcinku doszło do ciekawego eksperymentu, czyli duetów w języku polskim. Tutaj o ostatecznym kształcie powinien decydować mentor. Duet Osińska/Dereń to nieporozumienie. Piosenki „Niech żyje bal” nie da się śpiewać siłowo, a już poprawianie Seweryna Krajewskiego jest większym nietaktem niż puszczenie bąka w eleganckim towarzystwie. Dobry wokalista powinien dysponować takimi środkami wyrazu i taką wrażliwością, a by móc zaproponować swoją wizję piosenki nie ingerując w jego podstawową materię, czyli melodię i tekst. Niestety panowie z Afromental o tym prawdopodobnie nie wiedzą, skoro pozwalają na takie rzeczy. Swoją klasę pokazali Justyna Steczkowska i Marek Piekarczyk, bo duety ich podopiecznych były ciekawe. Może nie było w nich nic powalającego, ale oba były wykonane rzetelnie, bez przekombinowania i popisywania się swoimi wspaniałymi warunkami. A tak na marginesie: szkoda, że nikt nie zwrócił Natalii uwagi, że w refrenie we fragmencie „i ja witałam nieraz kogo” na słowo „kogo” przypadają 2 dźwięki (2 półnuty, a nie ćwierćnuta z kropką, ósemka i półnuta czyli: ko-go, a nie ko-o-go). Takie drobiazgi przeszkadzają. I jeszcze dla porządku – duet wokalistek z grupy Patrycji Markowskiej w ogóle nie był duetem, bo fakt, że na scenie śpiewają dwie osoby nie musi od razu oznaczać, że to duet. Tak było własnie tutaj, zaśpiewały dwie solistki.

 W tym odcinku po raz kolejny ujawniła się  klasa Marka Piekarczyka, który dużo wcześniej wystawiając do bitwy 2 świetne wokalistki doprowadził obie do finału. Regulamin programu jest tak skonstruowany, że z jednej grupy do finału może przejść tylko jeden wykonawca, więc ta strategia p. Marka była iście pokerowa. Niezła strategia. Brawo „Napoleonie”!  😆

 

 

Zostaw komentarz

*

code