Skip to content
27 kw. / Wojtek

Voice of Nokaut

The Voice of Poland powstaje z popiołów. Co prawda na razie bardzo nieśmiało, jednak teraz, kiedy zostaje już coraz mniej uczestników, zaczyna się wyłaniać jako taki, nienajgorszy nawet poziom.

Pokazywanie kandydatów w osobnych grupach przypisanych do konkretnego trenera pokazuje jakąś tendencję.  W tym odcinku ta prawda objawiła się raczej brutalnie. Pierwsza grupa wykonawców, podopieczni Tomsona i Barona, to jak się okazało za 2 godziny, najlepsza ekipa tego wieczoru. I właściwie jedyna, która w całości była spója i dobrze przygotowana.

Tutaj podobały mi się aż 3 osoby. Zasłużenie wygrywająca pierwszy pojedynek Maja Gawłowska mogła niespodziewanie przegrać z Klaudią Bacą. Szkoda, że dziewczyna miała sporą wpadkę, która niewątpliwie wpłynęła na całość wykonania. W tym jednak co się dziewczynie udało wykonać słyszałem duży potencjał.  W tym zestawie konkursowym najbardziej podobał mi się Kamil Bijaś. To miłe zaskoczenie, bo wcześniej ten wokalista mnie nie zainteresował. I takie niespodzianki lubię najbardziej 😆

W grupie Marka Piekarczyka niespodzianek nie było – wygrali ci, którzy powinni. Jednak niestety musze podsumować, że to chyba najgorsza grupa. Niewiele lepsza była reprezentacja Marii Sadowskiej. W dodatku tutaj doszło do jedynej tego wieczoru niezgodności werdyktowej. Mówię oczywiście o zgodności mojej opinii z decyzją trenera. Zdziwiłem się, że p. Sadowska nie wybrała Karoliny Sumowskiej. Z drugiej jednak strony trzeba pamiętać, że trenerzy wiedzą o swoich podopiecznych dużo więcej, mogą więc przewidzieć, jak wykonawca będzie się sprawdzał na kolejnych przeszkodach tego wyścigu.

W drużynie Justyny Steczkowskiej było dziwnie. Podzielenie uczestników na trójkę słabą i bardzo dobrą było pewnie zamierzone, ale nie wiem czemu miało służyć? Może chodziło o to, że w słabszej grupie udało się wygrać Arturowi Kryvych? Jeśli taka była strategia p. Steczkowskiej, to bardzo dobrze! Lubię tego chłopaka, mimo że nie jest wybitnym wokalistą.  A propos – występ kolejnego mojego faworyta, Michała Szyca, to potwierdzenie klasy. I to był chyba najciekawszy występ wieczoru 🙂

Po tym odcinku muszę odszczekać moje wcześniejsze obawy.  To może być taki sam program jak pozostałe talenshow. Co prawda nikt na razie szczególnie się nie wyróżnia, ale właśnie wczoraj dotarło do mnie, że może właśnie taka jest strategia tej edycji. Przyczajony tygrys? Ukryty smok? Hm……Zobaczymy już niebawem 🙄

 

 

Zostaw komentarz

*

code