Skip to content
6 maj / Wojtek

Voice of przewidywalność

Po pierwszym odcinku na żywo kolejny był także interesujący i nieźle zrealizowany. Tym razem jednak było bardzo przewidywalnie.  Wbrew pozorom ten brak zaskoczeń nie odebrał mi przyjemności oglądania widowiska, bo nie ma nic gorszego niż niemiłe zaskoczenie. A wiadomo, że tam gdzie o losie uczestników decydują widzowie, może być szokująco jak u Hitchcocka. Tym razem nie było. 😳 Już przed programem wytypowałem wszystkich zwycięzców głosowań widzów, a w decyzjach jurorskich pomyliłem się raz. Po co więc robić takie zawody, w których wszystko jest wiadome przed startem?

W grupie Justyny Steczkowskiej podobała mi się Beata Dobosz. I ta właśnie wokalistka musiała odpaść – to jedyny przypadek, w którym nie przewidziałem wskazania jurora. Z tej grupy murowanym kandydatem do finału jest Michał Sobierajski – wspaniały muzyk, który jednak wokalistą najlepszym nie jest. Jednak  u tego chłopaka nie jest to najważniejsze i cieszę się, że publiczność również to dostrzega. Zresztą wydaje mi się, że Michał ma świadomość swoich niedostatków.

Ekipa Patrycji Markowskiej to kolejny triumf Natalii Nykiel. Jej interpretacja może nie wniosła nic nowego, ale pokazała, że dziewczyna umie śpiewać powściągliwie i mądrze. Jej rozwój w tym programie jest chyba najbardziej spektakularny.

Jestem bardzo ciekaw jak potoczy się walka o finał dwóch pań będących pod opieką Afromental.  Dorota Osińska jest niewątpliwą faworytką widowni. Jej wykonania są zawsze pełne wzruszających emocji, ale obawiam się, że granie na jednej barwie  też w końcu może znudzić. Kasia Dereń jest na pewno bardziej wszechstronną wokalistką. Jej ostatni występ był perfekcyjny wokalnie, ale cała reszta, głównie pokazywanie jej emocji mową ciała sugerowała, że to może być maszynka do śpiewania, a nie wybitna artystka. Być może się mylę, nawet chciałbym żeby tak było 🙄  W tej grupie doszło do sporej sensacji – odpadł początkowy faworyt – Michał Jabłoński.

Zresztą w grupie Marka Piekarczyka zaskoczka była jeszcze większa, bo z programem pożegnał się jeden z kandydatów do zwycięstwa całego programu, Wojtek Gruszczyński. To daje święty spokój Natalii Sikorze, bo nie spodziewam się, aby Juliusz Kamil mógł jej zagrozić. Ostatni występ Natalii był jej najgorszym występem w całym programie. Zapewne była to wina piosenki, która jej atut, czyli rozpoznawalną barwę głosu, zamieniła w przeszkadzającą manierę. Jadnak nawet ta wpadka nie zmieniła sytuacji – Natalia od samego początku jest faworytką do głównej wygranej.

Dobrze się dzieje, że program budzi sporo emocji, bo fora dyskusyjne pękają od komentarzy. Tak, już teraz można śmiało powiedzieć, że ta edycja jest sukcesem TVP. Ale….nie chwalmy programu przed zachodem słońca, bo trawestując pewnego klasyka „nie ważne jak się zaczyna, ale jak kończy”  😆

 

Zostaw komentarz

*

code