Voo Voo – „Dźwięczność” [RECENZJA]
Teoretycznie twórczość tego zespołu nie powinna mi się podobać: bo manieryczny głos wokalisty, bo linie melodyczne niezbyt atrakcyjne, bo mało w tym nowoczesności. Ale nawet przy tych niedogodnościach to, co nagrywa Voo Voo to jakość, której może pozazdrościć niejeden artysta.
Jak zwykle większość piosenek napisał Wojciech Waglewski, który jako wokalista zespołu jest gwarantem autentyczności. Bo te piosenki nie są szczególnie interesujące muzycznie, ale zawsze są o czymś i zawsze tworzą odpowiedni klimat.
Ciekawa jest lista gości. W „Każdego dnia” dobrze się znalazł amerykański raper Antar Jackson, a w piosence tytułowej dodatkowego smaku dodaje sopranistka Samita Suwannarit. Nie podoba mi się partia Darii ze Śląska w utworze „Na moment” – wydaje mi się, że jej intymność przekazu i bardzo osobiste interpretacje powodują, że piosenki solowe są jej naturalnym środowiskiem.
I na tym można zamknąć listę ciekawych utworów; reszta jest dziwna, najczęściej niezły tekst gryzie się z nieco frywolną, czasem wręcz dancingową muzyką. Jedynie uratował się utwór „W niebycie”, ale to też głównie dzięki tekstowi:
„a wiesz, że na przykład jerzyki
spędzają w locie życie całe,
śpią, jedzą i kochają się w locie,
mnie by się też tak podobało”
9 utworów to długość strawna, ale pomysł na przedłużenie o 6 tych samych piosenek w nieco zmienionych wersjach to już jednak za dużo, ciężko się tego słucha. Tak, to nie jest najlepszy album zespołu, ale jeśli prawdą są pogłoski, że to może być jego fonograficzne pożegnanie, to chyba nie ma co narzekać.
7/10








