Skip to content
11 wrz / admin

VoP’22 – drugi raz tak samo?

Wczoraj było podobnie jak tydzień temu – w pierwszym odcinku nikt interesujący, za to później całkiem nieźle. Co prawda za wcześnie jeszcze na wnioski, ale zastanawiam się, czy to przypadek, czy celowo ułożony rozwój wydarzeń? A może psychologia słuchacza, który ciągle na coś czeka, więc po serii przeciętnych wykonań zachwyca się czymś nieco lepszym?

Wczoraj pierwsza zainteresowała mnie Litwinka Ewelina Gancewska. Może to nie było perfekcyjne wykonanie, ale zabrać się za taką piosenkę, i na niej nie polec, to już spory sukces. Zresztą to samo ujęło jurorów. Tak, spodziewam się, że większość uczestników położyłaby się w drzwiach, gdyby kazano im zaśpiewać „Tańczące Eurydyki”.

Ciekawa była też Julianna Olańska. Wokalistka interesująco budowała narrację, bo tutaj, w przeciwieństwie do wielu uczestników, nie było popisywania się, a poprowadzenie dramaturgii mądrze i interesująco. Bo ważne jest, kiedy umiejętności nie rządzą nami, ale to my potrafimy świadomie je wykorzystywać. O tej wokalistce pisałem już podczas jej występów we wcześniejszej edycji programu, żałując, że tak szybko odpadała, dobrze więc, że teraz staje przed kolejną szansą.

Godnym zakończeniem był występ Konrada Bauma. Powiem krótko: świadomość, osobowość, dystans i muzykalność. Trzeba czegoś więcej?

 

 

Zostaw komentarz

*

code