VoP’23 – na żywo. I co z tego?
Wcześniejsze odcinki nie zwiastowały nic szczególnego, tak też było wczoraj, w pierwszym koncercie live. Zaledwie 3 ciekawe wykonania uczestników, którzy już wcześniej zwrócili moją uwagę, to na ten etap stanowczo za mało. Ale były też niespodzianki.
www.youtube.com/watch?v=jCtXlaAf64U
Największym zaskoczeniem była drużyna Justyny Steczkowskiej, na którą wcześniej, oprócz Maxa Miszczyka, nie postawiłbym złamanego grosza. Wczoraj podobali mi dosłownie wszyscy, a paradoksalnie najmniej mój faworyt. Brawa dla pani opiekunki, bo to było naprawdę spektakularne. Szkoda jedynie, że jedna osoba z tej drużyny musiała odpaść, bo była ciekawsza od większości wybranych w innych drużynach.
Dobrze też była przygotowana drużyna Lanberry. Tutaj podobał mi się kolejny faworyt, Damazy Wachuła. Co prawda jego wczorajszy występ nie zachwycił, ale ogromny potencjał robi wrażenie. Podobnie było z występem Becky Sangolo z zespołu Tomsona i Barona. To był bodaj jej najsłabszy występ w tym programie, jednak na tle pozostałych uczestników z tej grupy to wykonanie bardzo się wyróżniało.
www.youtube.com/watch?v=bi4i7r7Kwe8
I jeszcze jedno. Zastanawiam się, dlaczego niektóre aranżacje, zwłaszcza piosenek wybranych przez Justynę Steczkowską, bardzo pomogły wykonawcom, podczas gdy inne nie były ich sprzymierzeńcem, a czasem przeszkadzały? Ciekawe.









